Płacenie za telefon więcej niż 1500 zł to zwykła rozrzutność
Smartfony

Płacenie za telefon więcej niż 1500 zł to zwykła rozrzutność

przeczytasz w 6 min.

Czy dobry smartfon za 1500 złotych może być porównywany z modelem kosztujący 2, 3 razy tyle? Tak, a podobieństwa wbrew pozorom wcale nie kończą się na możliwości wykonywania połączeń i przesyłania wiadomości SMS.

Dobry telefon to niejednoznaczne określenie, ale...

Z racji różnych potrzeb i preferencji, odmiennej grubości portfela, a nawet wiedzy dotyczącej nowych technologii, każdy będzie nieco inaczej definiował określenie dobry telefon. Są jednak pewne niepodważalne fakty, a także liczne testy modeli z różnych przedziałów cenowych, które pozwalają pokusić się o stwierdzenie, że w wielu przypadkach sięganie po smartfona za kilka tysięcy złotych będzie tytułową rozrzutnością.

Są użytkownicy świadomi swoich potrzeb i oczekujący konkretnych elementów, które faktycznie może zapewnić jedynie najdroższy smartfon. Większości na co dzień wystarczy jednak urządzenie znacznie przystępniejsze cenowo. Granice pomiędzy najwyższym segmentem i resztą propozycji nie są już tak wyraźnie jak miało to miejsce kilka lat temu. A skoro nie widać różnicy, to...

Do brzegu. Nikt nie powinien zaprzeczać, że trafnie wybrany smartfon do 1500 złotych posłuży nie tylko jako narzędzie do komunikacji, będzie miał dobry wyświetlacz do oglądania filmów, wydajność wystarczającą także do grania, kompletne zaplecze modułów łączności bezprzewodowej i pojemną baterię z szybkim ładowaniem. W tym ostatnim aspekcie niekiedy może oferować nawet więcej niż droższa konkurencja. Oczywiście, w pewnych punktach specyfikacji będzie od niej odstawał i tutaj pojawia się najważniejsze pytanie. Czy różnice pomiędzy smartfonem kosztującym nie więcej niż 1500 złotych a tym nawet kilka razy droższym są warte takich rozbieżności w ich cenach?


Ładny? Rzecz gustu. Dobrze wykonany? Tak i w większości szklany, a to przecież nic pewnego nawet w najwyższym segmencie. Tylko z IP53, ale też tylko 1299 zł na premierę.

Wydajność? Za 1500 zł można w pełni wystarczającą

Pojawiło się kilka smartfonów, które przy założonej tutaj górnej granicy cenowej mogą pochwalić się najwyższą wydajnością. W porządku, pewnie da się je policzyć na palach jednej ręki, ale wcale nie neguje to ogólnego przekazu. Jest bowiem naprawdę dużo smartfonów do 1500 złotych, które oferują na tyle wydajne procesory i na tyle duże zasoby szybkiej pamięci, że zapewniają nie tylko w pełni komfortową pracę z samym systemem i podstawowymi funkcjami, ale również obsługę wszystkich popularnych aplikacji mobilnych i zdecydowanej większości gier. W głównej mierze mowa tu o procesora Qualcomm Snapdragon z serii 7. I dobrze, bo można na nich polegać.

W zasadzie, w kontekście wydajności, wykluczamy tu jedynie najwyższe pozycje w benchmarkach, AR i dodatki w postaci opcji pracy stacjonarnej. Tylko pytanie, jak wiele osób tego potrzebuje. Bo z pewnością jest ich zdecydowanie mniej o tych, które korzystają ze smartfona do komunikacji, przeglądania Internetu, portali społecznościowych, oglądania wideo i pstrykania szybkich zdjęć.

Wyświetlacz? Smartfony do 1500 zł dawno nimi nie straszą

Panele AMOLED mają pewne przewagi nad tymi wykonanymi w technologii IPS. O tym, jakie konkretnie możecie dowiedzieć się z oddzielnej publikacji na ten temat. W tej dyskusji ważniejsze jest, że nie są już zarezerwowane wyłącznie dla topowych smartfonów. Często pojawiają się także w tych kosztujących nie więcej niż 1500 złotych.

Rozdzielczość Full HD+ to przy tym standard, ale nie trzeba na tym poprzestawać. Można mieć więcej. Pojawiło się już całkiem sporo przystępnych cenowo smartfonów z ekranami AMOLED o podwyższonej częstotliwości odświeżania, nawet do 120 Hz. Różnice względem standardowych 60 Hz są dostrzegalne, nawet jeśli ktoś będzie na potrzeby swojego produktu to negował. Animacje, strony internetowe (zwłaszcza podczas ich przewijania), a szczególnie gry wyglądają znacznie lepiej, płynniej.

Oczywiście, takie połączenie nie jest standardem. Tyle tylko, że to samo można powiedzieć w kontekście każdej półki cenowej. Przykładowo Apple w swoich ostatnich propozycjach (iPhone 13 mini oraz i Phone 13) zaserwowało wyświetlacze OLED, ale 60 Hz. Trochę słabo jak na ceny wynoszące na start odpowiednio 3 599 złotych i 4 199 złotych. No chyba, że komuś wystarczą wzmianki o technologii OLED, wysokiej jasności czy HDR, bo producent szastał nimi jakby było to coś wyjątkowego.

Apple to zresztą dobry przykład do jeszcze jednego wątku związanego z wyświetlaczami, a konkretnie z ramkami, jakie je otaczają. Kiedyś po tych najsmuklejszych można było rozpoznawać najdroższe i najbardziej zaawansowane konstrukcje, teraz to już norma. Apple zostało nawet w tyle ze swoim wielkim notchem, którego niektórzy usprawiedliwiają czujnikami potrzebnymi do Face ID.

Zmiany czekają nas tu dopiero w momencie dopracowania technologii pozwalającej na ukrywanie aparatów selfie pod wyświetlaczami. Były już pierwsze próby, ale wciąż efekty wciąż pozostają nieidealne. Gdy koncepcja zostanie dopracowana, w pierwszej kolejności będzie można cieszyć się nią w topowych modelach.


Do takich ekranów dąży branża - bez notcha, bez innego wcięcia, bez widocznego aparatu selfie (i pewnie z jeszcze smuklejszymi ramkami). U Apple już za 10 lat. Chociaż koncepcja z Poco F2 Pro była dla mnie jeszcze lepsza.

Bateria? Tu taniej może niekiedy oznaczać lepiej

Pojemności są obecnie na podobnym poziomie, najczęściej 4500 - 5500 mAh, ale nie tylko one decydują o końcowych rezultatach. Większość tanich telefonów może pochwalić się dobrym czasem pracy na baterii. Stwierdzenie, że im lepsza specyfikacja i wydajność tym wygląda to gorzej będzie pewnym uproszczeniem, ale jednak często znajdującym potwierdzenie w rzeczywistości. Tanie telefony potrafią pracować ma jednym ładowaniu nawet kilka dni, niektóre ze średniej półki do 2 dni, a w przypadku najbardziej zaawansowanych modeli zazwyczaj trzeba liczyć się z koniecznością sięgania po ładowarkę każdej doby.

I to można jeszcze zrozumieć, bo w zamian otrzymuje się inne najpotężniejsze mobilne podzespoły, ale już kwestia samych ładowarek jest dyskusyjna. O ile niektórzy producenci implementują szybkie ładowanie także we flagowych propozycjach, część nadal ma z tym problem. W efekcie smartfon do 1500 złotych może być oferowany z ładowarką 33W, niekiedy 65W, a rywal za 3000 złotych z ładowarką 25W. I to wcale nie skraje przypadki, bo są jeszcze droższe smartfony, których baterie ładowane są z mocną około 20W. Dyskusja o tym, jak wpływa to to żywotność baterii z pewnością pasuje producentom. Dlaczego? Ostatni akapit będzie tu wymowną odpowiedzią.

Płatności w sklepie, a nawet 5G. I to niewykluczone

Już od dłuższego czasu komunikacja NFC nie jest zarezerwowana dla wąskiego grona smartfonów. Stała się standardem w średnim, a można już powoli twierdzić, że także w niższym segmencie. O płatności zbliżeniowe w sklepach czy opcję szybkiego parowania urządzeń nie trzeba się więc martwić. Podobnie jak o moduły Bluetooth i Wi-Fi. Nie chodzi o to, że są, ale o fakt, iż często w nowszych, szybkich standardach. Aktualnie najczęściej to Bluetooth 5.1 i Wi-Fi ac.

Podobną drogą do NFC podąża teraz 5G. Póki co jest na etapie opuszczania najwyższego segmentu i coraz częstszego pojawiania się w smartfonach ze średniej półki. Uczciwie trzeba zaznaczyć, że w budżecie do 1500 złotych obsługa 5G nie jest jeszcze normą, ale nie trzeba jej też szukać ze świecą.

W drugą stronę mamy do czynienia z trendem rezygnowania ze złącza słuchawkowego. I jeśli ktoś sobie ten element ceni to powinien wiedzieć, że częściej brakuje go w najdroższych modelach. Docelowo, kiedyś pewnie doczekamy się smartfonów zupełnie pozbawionych fizycznych portów, ale to jeszcze melodia przyszłości.


Pokaż mi swój aparat, a powiem ci jakim smartfonem jesteś. To głównie w tym elemencie najdroższe smartfony mają przewagę.

Flagowy smartfon powinien mieć wszystko, ale czy zawsze ma? I kiedy zakup ma sens?

Jak wiadomo, nie każda żaba jest księciem i tak samo nie każdy kupujący smartfona za 4 czy 5 tysięcy złotych to naiwniak, który dał się zwieść reklamie lub opowieścią sprzedawcy w sklepie (są głosy, że sprzedawcy mówią to, co im każą, ale to pewnie nieprawda). Tak jak wspomniałem, jest grupa świadomych użytkowników oczekujących pewnych konkretnych elementów, które faktycznie dają tylko topowe modele. Jeśli już ktoś dokonał zakupu tylko dlatego, że nie musi szczególnie liczyć się z wydatkami, też powinien skorzystać. Chociaż to nic pewnego, bo niektóre opcje są dla pasjonatów (głównie foto).

Flagowy smartfon warto kupić gdy zależy nam na:

  • jak najlepszych możliwościach foto-wideo, teleobiektywie, OIS, nagrywaniu w 4K/60 fps i w 8K oraz rozbudowanym oprogramowaniu
  • bezprzewodowym ładowaniu baterii
  • oficjalnym certyfikacie potwierdzającym wodoszczelność (IP68)
  • systemie iOS (tu warto = trzeba)
  • dodatkach w postaci np. dedykowanego trybu pracy stacjonarnej i szerokiego zaplecza akcesoriów
  • posiadaniu nowszego i droższego sprzętu niż znajomi lub obserwujący na Insta (nie piszcie, że nie ma takich ludzi)

Logika nakazywałaby sądzić, że flagowy smartfon w niczym nie ustępuje tańszym, a jednocześnie posiada kilka dodatkowych atutów. Ale logika nie zawsze przyświeca producentom. Warto więc przez zakupem dokładnie przyjrzeć się interesującym modelom i porównać je ze sobą, chociażby w naszym Rankingu telefonów.


Zdjęcia wykonane zeszłorocznym smartfonem kosztującym na premierę mniej niż 1500 zł. Ile osób na co dzień potrzebuje więcej?

Płacisz więcej i masz telefon na lata - to mit

Na deser dość często pojawiający się argument. Podobno kupujący droższy telefon cieszą się nim dłużej, wydają więcej, ale raz na kilka lat. Tyle tylko, że statystyki nie bardzo się z tym zgadzają.

Pod koniec grudnia pojawiły się wyniki badania przeprowadzonego przez Kantar. Podano w nim, że najwięcej użytkowników (aż 31%) decyduje się na zmianę smartfona co 2 lata. Jakby tego było mało, kolejne 24% osób robi to jeszcze częściej. Posiadanie tego samego smartfona dłużej niż 3,5 roku zadeklarowało z kolei jedynie 13% ankietowanych.

I chociaż takich danych nie ma, to można chyba przypuszczać, że w tych 13% znajdują się nie tylko kupujący flagowce. Z reguły oferują one nieco lepsze wsparcie po premierze, ale też jest ono nie dłuższe niż 2, 3 lata. Wyjątek stanowi Apple, które wydaje aktualizacje oprogramowania przez nawet 5 lat. Tyle tylko, że już wcześniej smartfony stają się przestarzałe pod innymi względami i i tak są przez to wymieniane.

A skoro i tak kupuje się smartfona dość często, to jeśli ma on służyć do szeroko pojętnych, ale standardowych zadań, płacenie kilku tysięcy wydaje się słabą opcją. Aczkolwiek każdy ma do niej prawo. Producenci cieszą się gdy jest wykorzystywane.

Komentarze

47
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    IksKwadrat
    9
    Ja kupuje 2 letnie flagowce po 1400 zł. Polecam, wydajnościowo na poziomie obecnych średniaków, ale w średniaku zawsze czegoś brakuje, a we flagowcu jest wszystko mimo, że już nie najnowsze ;)
    • avatar
      Alfred
      7
      W ankiecie brakuje "nie mam smartfona" ;)
      • avatar
        rafael
        5
        Pół roku temu kupiłem smartfona, nowego, po 10 latach używania poprzedniego.
        Zapłaciłem powyżej 1000 zł i ma trzy podstawowe właściwości: wymienna baterie i niewrażliwość na upadki, zanurzenie w wodzie. A poza tym ma Androida 12, ekran ponad 5 cali, dwie karty SIM, robi niezłe zdjęcia i kręci niezłe filmy, NFC (nie korzystam) i nie jest Chińczykiem. To jest mój ideał którego zamierzam używać przez kolejne, wiele lat ...
        • avatar
          coder
          3
          u mnie iPhone sztuka raz na 5 lat. Odsprzedaż po 5 latach za ok.1000zł i kolejna sztuka nowa. Po drodze nie obejdzie się od wymiany 1 raz baterii.
          • avatar
            Czadej
            2
            Kupiłem tydzień temu Xperie 10 III i wydajnościowo jest bardzo dobry. Aparat daje radę i Nakładka systemowa lekka i moim zdaniem bardzo elegancka jak na Sony przystało. Telefon bardzo polecam
            • avatar
              traper
              2
              Przejrzałem historię swoich zakupów: iphone 4 (2010), iphone 5 (2013), iphone 7 (2017), iphone 12pro max (2021). Czyli zmiana co 3-4 lata. Największy skok wydajnościowy/funkcjonalny był przy przejściu z 4 na 5. Poprzedni faktycznie zdychał. Przy kolejnych zmianach różnica była coraz mniejsza. Po 4 latach bateria iphona 7 trzymała dobrze, nic nie muliło, w zasadzie żadnych racjonalnych powodów do zmiany telefonu - po prostu znudził mi się.
              • avatar
                Smuga
                2
                Nie czytam artykułu bo mi się nie chce. Ale powiem jedno - jeśli chodzi o androida to tak - czasy kiedy płacąc najwięcej dostawaliśmy najwięcej pod każdym względem minęły. Teraz to już przyzwyczajenie. I nie mówię o chinolach - tymi gardziłem i dalej będę gardzić. Mówię o obrębie jednej marki - modele średnie w praktyce już nie ustępują najwyższym. Płacenie więcej ma sens tylko jeśli ktoś chce mieć iOSa - wtedy po prostu nie ma wyjścia i trzeba wyłożyć więcej (chociaż nieco starsze modele już można wyrwać w tych cenach). Najwięcej mogą już płacić tylko kompletni super uber power userzy, którzy zauważą każdy detal. Ci docenią te 20% więcej za 100% drożej.
                • avatar
                  steelek
                  2
                  Moje 3 ostatnie telefony - S3 (wytrzymał 4 lata po czym umarł sam z siebie), S7 Edge (wytrzymał 5 lat po czym go wymieniłem bo bateria była tak kiepska że leżac na stole nieuzywany w 6 godzin schodził do 5% i strasznie się grzał - poza tym był całkiem ok) i obecny M21 (który ma rowno 2 lata i odwala mu deczko z wyswietlaczem - klika sobie samodzielnie od czasu do czasu). Zdaje sie przeczyc temu, że flagowiec nie starcza na dłużej. Prawda jest taka, że gdyby nie to że ta bateria tak kiepsko dawała rade i koszt jej wymiany to prawie tyle co ten M21 to wydajnoscia wydaje mi się że S7 Edge robił tego M21. Co oznacza ze pewnie jeszcze któryś rok by mozna było go używać.
                  • avatar
                    dzemski
                    2
                    u mnie nówka iP11 Pro Max 512, za 3000 zł i jeśli nie zdechnie coś po drodze, zamierzam z nim siedzieć 5 lat. Ale ciężko było się przyzwyczaić do systemu po Androidzie, nawet mimo używania iPada na co dzień. w iP jest kilka wkurzających braków, ale poza nimi ten telefon po prostu działa bez problemów. Poprzedniczka Motorola One Vision była u mnie w kieszeni prawie 4 lata, to był świetny telefon za świetną kasę.
                    • avatar
                      Konto usunięte
                      2
                      Do Androidów polecam 4 GB RAM żeby nie zabrakło do grania, edytowania grafiki, wymagających stron internetowych (po co więcej). 32 GB dysku lub więcej (wystarczy na dużo aplikacji, trochę multimediów), procesor 4x1,8 GHz lub lepszy (by dawał rady z graniem, wymagających apek). Przede wszystkim nowoczesny Android żeby był długo aktualny. Drogie smartfony / tablety to prześciganie się producentów. Smartfona / tabletu / kompa nie kupujesz dla szpanu, prestiżu. Sprzęt ma działać długo, bez zarzutu.
                      • avatar
                        Gosite
                        1
                        od paru lat wydajność telefonów nie idzie tak szybko jak kiedyś i podstawowa specyfikacja umożliwia płynne działanie systemu bo mają minimum 3GB RAM. Kiedyś tanie telefony miały na start 5 letni procesor i 2GB RAMu i zacinały się przy podstawowych rzeczach.
                        Procesory snapdragon w średniej półce przecież od kilku lat stoją na tym samym poziomie. Zmienia się tylko litografia i grafika która nadal jest gorsza od byłych flagowców i ubolewam przez te zmianę do dzisiaj bo mam 730G i mapy googla działają dużo gorzej od 835 nie wspominając o grach.
                        AMOLED dużo lepszy od IPS ale mijają dwa lata i ekran zaczyna się psuć i może zepsuje się do gwarancji aby wymienili wyświetlacz :D
                        Bateria w telefonie nie powinna być ładowana mocą 65 wat bo ją niszczy, chyba że wymieniasz telefon co dwa lata to wtedy nabywca będzie się martwić baterią.
                        Flagowce dużo dłużej są wydajne od swoich średnich braci i to jest fakt. Lepiej kupić używanego flagowca i wymienić baterie na nową niż kupować nowego średniaka.
                        • avatar
                          Fiwyy
                          1
                          miałem okazję swego czasu porównać starego iphone 7 i 8 do nowego galaxy s7 / s8
                          pomijając ekosystem i fobie do którejs z marek, to samsung działał zauważalnie gorzej w codzinnych czynnościach np odbieranie połączeń i usłyszenie głosu w słuchawce czy szybkie odblokowanie i zrobienie zdjęcia
                          tak czy siak oba były za 1000~1500 i generlanie działały dobrze
                          • avatar
                            przem188
                            1
                            Ja od roku mam LG v60 5G z podwójnym ekranem. Dałem razem jakieś 4800 ale warto było. I to, ze względu na dwa ekrany i parametry wystarczy mi na lata. Przynjamniej taki mam zamiar, by używać go aż zakończy życie. Baterię wymienie sam, ekran także. Ale najważniejszy walor, dla którego uwielbiam serię V od LG - audio. Dobre słuchawki i dodatkowa karta muzyczna ( chipset Sabre o ile się nie myle w tym modelu) pokazuje pazur.
                            • avatar
                              mathdro86
                              1
                              Brat swoje budżetowe androidy po 1000-1300 zł zmienia co roku, ja mojego iphony 7 po 4 latach oddałem ojcu i jest z niego bardzo zadowolony :) No to by było chyba na tyle ;)
                              • avatar
                                anemusek
                                1
                                Mnie bawi jak każdy próbuje dopisywać ideologie do swoich możliwości, potrzeb czy priorytetów zakupowych albo próbuje błotem obrzucać innych dlatego, że mają inne potrzeby niż on. Każdy jest inny i nie widzę potrzeby by ktokolwiek musiał się komukolwiek tłumaczyć czemu tak albo inaczej. Masz komórkę 2g? Spoko. Masz najnowszego flagowca? Spoko. Kupujesz smartfon/telefon raz na 10 lat? Spoko. Zmieniasz co rok? Spoko.
                                Nie mój interes tak jak moje zachowania i potrzeby nie twój. Nie oceniam, nie wtrącam się i tego samego wymagam ;)
                                Zainteresowani powinni być tym tylko producenci, dystrybutorzy czy telekomy.
                                • avatar
                                  pytlarro
                                  1
                                  jak sie jest Polakiem zarabiajacym 3-4 tys cebulionów to można sobie swoja biede tlumaczyc rozsadnąscia. 15 letni passsat też super jezdzi, wyglada jak igla i po co przeplacac za jakies nowe i lepsze by do farbyki pojechac?
                                  • avatar
                                    dariuszd1
                                    1
                                    Brajanek a za nim Dżesika kupi nawet co rok, w m. czasie rozpier. swój obecny bo jej wypadnie etc. Problem w tym, że takimi zupełnie niepotrzebnymi wymianami sami sobie niszcząc planetę pozostawiając ogromny ślad węglowy. Może kiedyś stukną się w czółko a echo rozejdzie się wtedy po pustych czeluściach takiej głowy. Sami sobie ścielecie swoją przyszłość, która może niekoniecznie wyglądać jak na ekranie kolejnego rocznego smartfona.

                                    Od siebie dodam tylko, że wymieniam telefon jak ten mi się: nieodwracalnie uszkodzi, lub przestają na nim działać aplikacje bo mam na nim androida 5.0 a jest już 12, zaczyna być tak wolny, że nie da się na nim już komfortowo działać. Mam ponad 40 lat i poza pierwszym klasycznym telefonem komórkowym mam właśnie 4ty smartfon w swoim życiu - sami oceńcie czy to aż tak dużo.
                                    A jak kiedyś mi chałupę woda albo tornado zabierze, to przynajmniej nie będę miał do siebie o to pretensji i czyste sumienie. A następnym pokoleniom po mnie szczerze życzę, żebyście mogli żyć na tej planecie tak jak my żyliśmy, czyli wychodzić na dwór bez masek czy innego rodzaju osłon ochronnych przed szkodliwymi czynnikami zewn i byście wogóle (jako cywilizacja) mieli szanse przeżyć całe swoje życie, co jest dosyć wątpliwe patrząc na postępujące zmiany klimatyczne i bezmyślność ludzką.
                                    • avatar
                                      skatan
                                      0
                                      1700 to juz pod 3k wchodzi w pasek .... nie dalo rady zrobic skoku co 5stówek ???
                                      • avatar
                                        agnus
                                        0
                                        Mój smartfon kosztował 3600 pln, ale to było z 5 lat temu i nadal go używam.
                                        • avatar
                                          Suncho
                                          -1
                                          POCO F3 - tyle w temacie :]
                                          pozdro
                                          • avatar
                                            lothar
                                            -2
                                            nie kupuję telefonów droższych niż 1000zł, to wyrzucanie pieniędzy
                                            • avatar
                                              StaryZgred
                                              -8
                                              Kupiłem kiedyś taki telefon. Taki za 1500+ Pierwszego dnia jedna z domyślnych aplikacja wykrzaczyła się. W zasadzie nie było dnia żeby jakaś apka nie padała. Oddałem ten chiński szmelc i wróciłem do iPhona.
                                              • avatar
                                                cocolino
                                                -13
                                                Tekst naklepany na szybko z błędami, bo sponsor już cisnął?
                                                • avatar
                                                  Mighnt
                                                  0
                                                  Poprzedni telefon Huawei P smart Z - nie miałem zastrzeżeń, i pewnie jeszcze przynajmniej z rok, może dwa by posłużył... niestety dostał tylko update z antka 9 do 10, a w kwietniu ostatnią poprawkę bezpieczeństwa, co przy telefonie z apkami bankowymi i płaceniem przez NFC niestety zmusiło mnie do zmiany na nowy... tym razem priorytetem była obietnica długotrwałego wsparcia, więc trafiło na Samsunga A52s i mam nadzieję, że przynajmniej te 3-4 lat posłuży. Na iPhone się nie przeżucę za to z banalnego powodu - za dużo pieniążków zostawionych w Google Play, żeby zmieniać ekosystem.
                                                  • avatar
                                                    LocutusOfBorg
                                                    0
                                                    Jak ktoś lubi co drugie dotknięcie ekranu oglądać reklamę to może kupić dowolne xiaomi czy realme. Ja tego nie lubię.
                                                    • avatar
                                                      vanhelsing
                                                      0
                                                      W 2017 roku kupiłem HTC U11 i mam go aż do dzisiaj bo cholera, nie chce się popsuć skubany. Myślę, że ten rok będzie już rokiem zmiany bo wkradła się już mototonia. Chyba będę celował w google pixel bo nie chcę żadnego współczesnego chinola. A wy co byście kupili gdybyście musieli?
                                                      • avatar
                                                        tuna007
                                                        0
                                                        wydawanie wiecej niz 300$ za tel. uwazam za extrawagancje