Grałeś? Obejrzyj film. 10 najlepszych ekranizacji gier komputerowych
Filmy / seriale / VOD

Grałeś? Obejrzyj film. 10 najlepszych ekranizacji gier komputerowych

Mariusz Ignar | Redaktor serwisu benchmark.pl
18 komentarzy Dyskutuj z nami

Przenoszenie gier na filmowy ekran to dość karkołomne zadanie, z któremu niewielu udało się podołać. Powszechną opinią jest, że ekranizacja gry to przepis na kiepski film. Udowadniamy, że nie zawsze tak jest.

Najlepsze ekranizacje gier wideo

Pierwsze skojarzenie może być jednak zupełnie inne. Nie brakuje bowiem tytułów, które najlepiej byłoby pominąć milczeniem, a które niestety nie tylko ktoś postanowił nakręcić, ale zobaczywszy, co z nich wyszło, stwierdził, że nadają się do pokazania szerokiej publiczności. Czy ktoś pamięta jeszcze takie kurioza jak "Doom", "Super Mario Bros.", "Far Cry" czy "Street Fighter"? Ja niestety pamiętam, ale nie są to zbyt pozytywne wspomnienia.

Trudność w nakręceniu udanej ekranizacji jest o tyle zaskakująca, że gry od dawna czerpią inspiracje ze świata filmu.

Dzięki temu mamy w grach coraz lepiej prowadzone linie fabularne, scenariusze podejmujące ważne i intrygujące tematy, dynamiczne sceny akcji, których czasem pozazdrościć mogliby najwięksi scenarzyści z Hollywood. Kto grał chociażby w "Red Dead Redemption 1 i 2". "The Last of Us", "Bioshock", "Mass effect", czy "Half-life" do dziś wspomina emocje związane z poznawaniem opowiadanych w nich historii. Zresztą to tylko wierzchołek góry lodowej, jeśli chodzi o gry z intrygującą fabułą.

Najlepsze ekranizacje gier

Na szczęście nie wszystkie próby przeniesienia klimatu gier na duży ekran wypadały tak blado. Lista całkiem udanych filmów jest wbrew pozorom dość długa, a zapowiedzi pozwalają przypuszczać, że będzie jeszcze lepiej.

Aktualnie w produkcji znajduje się sporo seriali i filmów pełnometrażowych, które zasługują na uwagę,  wymieniam je na końcu tego artykułu. Najpierw zaczniemy od tego, co już powstało, a czego oglądanie nie tylko nie będzie marnowaniem czasu, ale będzie połączona ze sporą przyjemnością.

1. Mortal Kombat (1995) (Netflix)

Ten tytuł przyszedł mi do głowy jako pierwszy. Tylko po części dlatego, że była to pierwsza filmowa adaptacja popularnej gry wideo, jaką miałem okazję widzieć. Przede wszystkim była to po prostu solidna produkcja, która broniła się niepowtarzalnym klimatem, dynamicznymi choreografiami walk i niezłymi na tamte czasy efektami specjalnymi oraz doskonałą ścieżką muzyczną. Jednocześnie twórcy zdołali zachować sporo dystansu do samych siebie i co krok serwowali kolejne smaczki wyłapywane przez podekscytowanych fanów. I był oczywiście jedyny w swoim rodzaju Shang Tsung i podśmiechujący się Rayden o twarzy Christophera Lamberta. Pisząc ten krótki opis, aż łezka mi się w oku zakręciła i nabrałem ochoty na ponowny seans.

Mortal Kombat (2021)

A skoro już przy Mortalu jesteśmy, to rozpocząłem od tego właśnie tytułu ponieważ wygląda na to, iż w końcu doczekaliśmy się kolejnego dobrego filmu w tym uniwersum (kontynuacja z podtytułem Unicestwienie niech przepadnie w czeluściach niepamięci). Nowy Mortal Kombat jest zupełnie inną produkcją. Znacznie mroczniejszą, brutalniejszą i bardziej dynamiczna. To już nie jest film dla nastolatków, ale tytuł, któremu klimatem bliżej do krwawej jatki. Czyli dokładnie taki, jak pierwowzór.

2. Castlevania (Netflix)

Pozostając w krwistych klimatach nie sposób pominąć adaptacji kultowej serii Konami. Początkowo miał to być film, ale ostatecznie Netflix zdecydował się na stworzenie serialu, który obejmuje aktualnie trzy sezony (ostatni czwarty został już zapowiedziany). Śledzimy w nim losy Trevora Belmonta, pochodzącego ze sławnego rodu łowców wampirów, który musi stawić czoła samemu hrabiemu Drakuli. Łatwo oczywiście nie będzie, a krew lać będzie się równie gęsto jak błyskotliwe kwestie głównych postaci. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że wraz z sukcesem serialu, otrzymamy w końcu pełnoprawną kontynuację, w którą będzie można zagrać. Sprawdź naszą recenzję Castlevanii.

3. Lara Croft: Tomb Raider (HBO GO)

Premiera pierwszego filmu o przygodach Lary Croft była sporym wydarzeniem. Wszystko oczywiście za sprawą Angeliny Jolie, czyli jednej z jaśniejszych gwiazd Hollywood. Zaangażowanie takiej postaci miało gwarantować, że w końcu otrzymamy ekranizację gry, na jaką zasługujemy. Nie wszystko niestety poszło zgodnie z planem i chociaż film zarobił wystarczająco dużo, aby nakręcić kontynuację, to jednak recenzje były dość chłodne. Nie mniej dla samej Angeliny wciąż warto się skusić (można też zobaczyć Daniela Craiga zanim zaciągnął się na służbę Jej Królewskiej Mości).

Jeśli natomiast chcecie zobaczyć coś nowszego, to jest jeszcze wersja z 2018 roku w Alicią Vikander, która pełnymi garściami czerpie z rebootowanej serii gier - część scen jest wręcz identyczna. Czy wyszło to filmowi na dobre? Cóż...

4. Resident Evil (2002) (Netflix i HBO GO)

Kolejna kultowa seria, która doczekała się przeniesienia na ekran, to oczywiście Resident Evil. Obecnie nakręcono już sześć części tej sagi i chociaż z każdym kolejnym jej odcinkiem fabuła stawała się coraz bardziej pretensjonalna, to swoje miejsce w historii kina zdecydowanie ma. Jednym z dowodów na to jest pierwsze miejsce na liście serii filmów opartych na grach wideo. Drugi to oczywiście Milla Jovovich, która z niezaprzeczalnym wdziękiem, determinacją i skutecznością walczy ze złowrogą korporacją Umbrella.

5. Final Fantasy VII: Advent Children

Wychodzi na to, że tylko kultowe serie gier doczekują się filmowych wersji. Nie inaczej jest bowiem i z tym filmem, który kontynuuje opowieść znaną z Final Fantasy VII - najbardziej znanej odsłony japońskich erpegów. Akcja toczy się dwa lata po wydarzeniach z gry i znów mamy okazję zobaczyć Clouda, Tifę, Aeris i Reda XIII. Tak, Sephiroth też się pojawia, ale to akurat żaden spoiler, w końcu z kim miałby się mierzyć Cloud, jeśli nie ze swoim nemezis? Może fabuła nie zawsze jest zrozumiała, szczególnie dla osób nieznających oryginału, ale każdy fan gry będzie oglądał tę produkcję z wypiekami na twarzy.

6. Warcraft: Początek

Ten film był sporym zaskoczeniem dla wszystkich. Myślę, że niewiele osób spodziewało się, że może wyjść z tego coś pozytywnego, tymczasem okazało się, że jest naprawdę nieźle. Akcja rozpoczyna się błyskawicznie i nie daje odetchnąć aż do napisów końcowych. Fabuła jest w takich ilościach, aby uzasadnić kolejne dynamiczne sceny. Efekty specjalne stoją na wysokim poziomie, a co najważniejsze, udało się oddać klimat samej gry. Nie jest to oczywiście kinowe arcydzieło, które zapisze się w annałach historii, ale dostarcza widzowi niczym nieskrępowanej rozrywki. I czasem to w zupełności wystarcza.

7. Pokémon: Detektyw Pikachu (HBO GO)

"Zielona latarnia" i "Deadpool", co łączy te filmy? Oczywiście Ryan Reynolds. O ile pierwszy z wymienionych uznawany jest za jeden z najgorszych filmów o superbohaterach, tak "Deadpool" wniósł sporo świeżości do gatunku. A dlaczego o tym wspominam? Bo to właśnie Reynolds użycza głosu tytułowemu Pikachu i trzeba przyznać, że robi to w sposób doskonały. Wnosi sporo niepokornego, niesfornego klimatu, dzięki czemu nie jest to prosta historyjka dla dzieci, ale udany film dla całej rodziny.

8. Silent Hill

Jednym z największych wyzwań, jakie stoją przed twórcami filmowych adaptacji gier, jest właściwe oddanie klimatu oryginału. W tym aspekcie "Silent Hill" wypada doskonale. Mroczna, tajemnicza, duszna i przytłaczająca atmosfera gier jest tutaj pokazana dokładnie tak, jak gracze mogli tego oczekiwać. Fabuła luźno oparta jest na pierwszej części serii, wykorzystuje zastosowane tam motywy i robi to po prostu dobrze. Historia wciąga i "przestrasza", a na dodatek na ekranie występuje Sean Bean. Czy dożyje do końca seansu?

9. Assassin's Creed

Jedna na najbardziej rozpoznawalnych, popularnych i dochodowych serii gier wideo w końcu doczekała się ekranizacji. I to nie byle jakiej, gdyż do głównej roli zakontraktowano Michaela Fassbendera, a na ekranie pojawiają się jeszcze Marion Cotillard i Jeremy Irons, czyli nazwiska ze zdecydowanie wysokiej półki. Sam film nie pod każdym względem doskakuje do wysoko postawionej poprzeczki, ale warto samemu wykonać skok wiary i poświęcić te dwie godziny swojego czasu.

10. Sonic. Szybki jak błyskawica (HBO GO)

Ten film nie miał łatwych początków. Pierwsze materiały, jakie ujawniono szerszej publiczności, a szczególnie tytułowa postać Sonica, wzbudziła tak wielkie kontrowersje i oburzenie fanów, że twórcy musieli ugiąć się przed ich zarzutami i zaprojektować ją na nowo. Wszystkim wyszło to na dobre, a ostatecznie film okazał się naprawdę udany. Chociaż skierowany jest raczej do młodszej publiczności, to i reszta powinna miło spędzić przy nim czas. No i w końcu Jim Carrey wrócił do wysokiej komediowej formy.

Filmowe adaptacje gier - na co jeszcze czekamy?

Tytułów, które już zostały przeniesione na ekran, jest oczywiście znacznie więcej, a tutaj ograniczyłem się do autorskiego ich wyboru. Mam nadzieję, że mi wybaczycie (chociaż wiem, że nie). Na koniec krótko jeszcze tylko wspomnę o produkcjach, nad którymi prace już trwają i o których zdecydowanie warto pamiętać. Lista jest długa i jest na niej "Uncharted" z Tomem Hollandem, serial "The Last of Us" z Pedro Pascalem, serial "Cyberpunk 2077: Edgerunners" (jeśli nie przełożą premiery, to zobaczymy go w 2022 roku), świetnie zapowiadający się animowany serial "Resident Evil: Wieczny mrok", przygotowywany dla Amazona serial "Fallout" (od twórców "Westworld") oraz ekranizacja "The Division", w którym zagrają Jake Gyllenhall i Jessica Chastain. Będzie co oglądać i o czym pisać.

Może Cię zainteresować:

Komentarze

18
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    fonzie
    4
    A gdzie jest... Final Fantasy: The Spirits Within
    Dla mnie jedyny film z tej serii który oglądałem już nie wiem ile razy i zapewne jeszcze wiele razy do niego wrócę...
  • avatar
    guru43
    3
    "Nie ma dobrych filmów na podstawie gier? Sprawdź jak bardzo się mylisz!"... Tymczasem w tym zestawieniu, jedyne filmy jakimi można nazwać dobrymi, to Mortal Kombat (1995), Castlevania i Lara Croft.
  • avatar
    NasHee
    3
    A Gdzie DOOM Z 2005?
  • avatar
    martin16
    2
    Wymieniono tylko najgłośniejsze tytuły i co to za ranking... Wrzucono tu filmy na podstawie gier, które jako filmy są najwyżej ok, ledwo jeden czy dwa zasługują by być na takiej liście. To raczej ranking najlepszych gier na podstawie, których nakrecono film... Brakuje tu Prince of Persia, bo ten film był dobry, a nie jak te tu tylko ok. Prawda taka że ten kto robił ten ranking nie postarał się nawet by zrobić jakikolwiek reaserch tylko znalazł 10 filmów i chyba na podstawie box office ułożył, żenada
  • avatar
    Kerenzikov
    2
    Ja bym dodał jeszcze Prince of Percia
  • avatar
    Shunex
    1
    Zapomnieliście o Angry birds i Ratchet and Clank :P
  • avatar
    musslik
    1
    Ralf Demolka ^^
  • avatar
    Shifted92
    1
    Mortal Kombat 2021 to największe rozczarowanie ostatniej dekady... Mistrzowie marketingu wypuścili 7 minut świetnych materiałów promocyjnych, ale POZA tymi 7 minutami jest takie gówno że szok... ogólnie sporo crapów w tej liscie.
  • avatar
    ECRYGIGS
    0
    A gdzie crap monster hunter? xD
  • avatar
    cocolino
    0
    Nie, nawet dla Angeliny nie warto obejrzeć Lary Croft (z Nią w roli glownej). Część z Alicją V. jest znacznie lepsza.
  • avatar
    Wujek Ze
    0
    Castelvania BOmba, kto nie widział polecam, reszta filmów to jeden seans i nie ma do czego wracać
    Warcraft na którego czekałem 3 lata od pierwszych poważnych informacji wypadł SŁABO (mówię to jako fan i gracz WC3), byłoby inaczej, gdyby tak jak na początku było ustalone Blizzard kontrolował całkowicie wszystko co związane z filmem, ale ostatecznie studio Legendary Pictures zmieniło warunki umowy, wymusili zmiany i zamiast Epickiego dzieła wyszło co wyszło, czyli przeciętny film o którym nikt nie pamięta
  • avatar
    baertus11
    0
    Prince of Persia ? Gdzie jest w zestawieniu? No i powinna być statuetka za wytrwałość w ekranizacji - Doom. Choć myślałem, że po tym z 2005 nie da się tego gorzej zrobić. Ten z 2019 jednak wybił mnie z wątpliwości. Nadal myślę że może kiedyś się uda. Chętnie obejrzałbym jeszcze ekranizację Return to Castle Wolfenstein lub Quake 4. Byle tylko Uwe Boll się za to nie zabrał tak jak za Bloodrayne