Lustrzanki

Czy będą jeszcze nowe lustrzanki marki Nikon? Dyskusja rozgorzała na nowo

przeczytasz w 4 min.

Wiadomość opublikowana przez Nikkei jeśli zostanie oficjalnie potwierdzona, nie będzie zaskoczeniem. Na razie jednak Nikon zaprzecza takim „spekulacjom”. Mimo to, coraz więcej faktów wskazuje na to, że taki koniec musi niedługo nastąpić

Lustrzanki to aparaty, które wciąż mają swoich wiernych użytkowników. Czasem ze względu na zwykłe przyzwyczajenia użytkownika lub posiadany przez niego system i akcesoria. Czasem ze względu na bardziej odpowiadającą ergonomię, choć to kwestia mocno dyskusyjna. Wciąż są to aparaty chętnie użytkowane przez profesjonalistów, choć i ci stopniowo przekonują się do świetnych już bezlusterkowców.

Nie niska waga, a bezgłośna praca bezlusterkowców, to jest ich największa zaleta

Argumentem, który mocno w tym (przekonaniu się) pomaga jest możliwość bezgłośnej pracy aparatów bezlusterkowych (pełna migawka elektroniczna).

Bo choć to odgłos lustra (i dokładający się dźwięk migawki przypominający często siekanie) przez wiele dziesięcioleci był dowodem profesjonalizmu użytkownika, dziś jest cechą, która irytuje. Nie samych fotografujących lustrzankami, bo Ci są do tego przyzwyczajeni, ale osoby, z którymi współpracują. Szczególnie filmowcy krzywo spoglądają się na fotografa z lustrzanką, która klepie lustrem, hałasuje migawką, i burzy nastrój spokojnych chwil nagrywanych kamerą lub zagłusza dialogi.

Nikon Z5 fotograf

W bezlusterkowcu nie ma lustra, a migawkę mechaniczną, jeśli w ogóle jest, można najczęściej wyłączyć, zastępując ją migawką elektroniczną.

Funkcjonalne wizjery elektroniczne (EVF), potencjalnie mniejsza waga, to mniej istotne argumenty przemawiające na korzyść bezlusterkowców. Oprócz cichej pracy ważna jest także ogromna funkcjonalność systemów AF, a szczególnie funkcji śledzenia i wykrywania twarzy, bardzo przydatna w pracy reporterskiej.

Nikon produkuje lustrzanki od ponad 60 lat

Nikon to druga po Canonie firma na świecie, która przez lata przychodziła nam do głowy na hasło lustrzanka. Pierwszy aparat tego typu Nikon zaprezentował w 1959 roku. Była to analogowa lustrzanka Nikon F. Od jej nazwy wzięło się także określenie dla mocowania obiektywów Nikon F, które królowało całą erę analogowych aparatów, nawet po wprowadzeniu AF i automatyzacji ekspozycji, a dziś wciąż jest obecne w zmodyfikowanej postaci w lustrzankach cyfrowych. Bezlusterkowce Nikon od 2018 roku korzystają z nowo opracowanego mocowania Nikon Z.

Pierwsza ostatnia analogowa lustrzanka
Pierwszy (Nikon F) i ostatni analogowy aparat lustrzanka (Nikon F6) Nikona. Numer jednak niech was nie zwiedzie, bo pomiędzy było dużo innych modeli

Ostatnia analogowa lustrzanka to Nikon F6 z 2004 roku. Produkt został oficjalnie wycofany z oferty dopiero jesienią 2020 roku. Ciekawostka dotycząca tego aparatu to fakt, że mimo używania analogowego filmu, dla każdego zdjęcia zapisywane były dane EXIF w pamięci aparatu. Potem dzięki opcjonalnemu akcesorium MV-1 można było te informacje zgrać na kartę pamięci.

Z kolei ostatnią cyfrową lustrzanką, która dotychczas trafiła do sprzedaży, jest Nikon D780 z 2020 roku. Skądinąd bardzo dobry aparat, który zyskał popularność zarówno w środowiskach profesjonalnych jak i typowo amatorskich. Nieco wcześniej zaprezentowano Nikona D6 (rynkowy debiut nastąpił trochę później niż D780), który prawdopodobnie okaże się ostatnią profesjonalną lustrzanką tej marki.

Nikon D6 Z 9
Lustrzanka Nikon D6 i bezlusterkowiec Nikon Z 9

Nikon D6 znalazł godnego zastępcę (następcę) w postaci bezlusterkowca Nikon Z 9. To pierwszy profesjonalny bezlusterkowiec, który został pozbawiony migawki mechanicznej w dosłownym tego słowa znaczeniu. Aparat bardzo popularny, choć bardzo drogi. Jednak równocześnie niezwykle funkcjonalny. Można powiedzieć, że jak na potrzeby jednego użytkownika, który nie zajmuje się wszystkimi typami fotografii, aż za bardzo.

Segment bezlusterkowców Nikona jest dziś rozwinięty, ale może być lepszy

Nikon rozbudował już swój system bezlusterkowy, lecz wciąż pojawiają się głosy, że jest on nadal mniej dojrzały niż u konkurencji. I to nawet biorąc pod uwagę Canona. A to właśnie z tą firmą Nikon prawie jednocześnie, jako ostatni wielki gracz branży foto, wszedł w 2018 roku w świat bezlusterkowców z prawdziwego zdarzenia.

Firma próbowała już romansu z aparatami bezlusterkowymi w 2011 roku wprowadzając system Nikon 1 z sensorami typu 1 cal. Po kilku latach i kilku generacjach tych iście kompaktowych aparatów, Nikon zrezygnował z rozwoju tej linii produktowej. Powód był prosty, brak konkurencyjności dla dynamicznie rozwijającego się segmentu bezlusterkowców z sensorami APS-C i pełnoklatkowymi, które gwarantowały dużo lepszą jakość obrazu.

System Nikon Z
System Nikon Z, aparaty bezlusterkowe i obiektywy Nikkor Z

Dziś Nikon ma w ofercie 4 pełnoklatkowe bezlusterkowce (pomijam tu poprzednie generacje, bo wtedy będzie 6 modeli) i 3 modele z sensorami APS-C (jeden z nich, Nikon Z fc stylizowany jest na pierwszą lustrzankę tej marki, Nikon F). Można w ich przypadku korzystać z rozwijanej serii obiektywów Nikkor Z lub za pomocą przejściówki lustrzankowych szkieł z mocowaniem Nikon F.

Nikon dementuje doniesienia Nikkei, ale…

Informacja o zakończeniu produkcji lustrzanek przez Nikona nie wypłynęła bezpośrednio od przedstawicieli firmy, a została podana przez Nikkei. To japońskie czasopismo poświęcone tematyce finansowej, które niejednokrotnie wyprzedza w swoich twierdzeniach zainteresowane instytucje.

Nikon zdementował te doniesienia i wrzucił je do kosza z podpisem spekulacje. Firma twierdzi, że wciąż jest oddana grupie swoich użytkowników, która wybiera jako aparaty lustrzanki marki Nikon. To oddanie oznacza, że Nikon będzie wciąż produkował, sprzedawał i serwisował swoje aparaty z lustrem.

Nikon oświadczenie
Oświadczenie Nikona, w którym firma zaprzecza jakoby informowała o wycofaniu się z branży lustrzanek

Czy to oznacza, że zobaczymy jeszcze jakieś nowe modele lustrzanek cyfrowych tej marki? Bo o tworzeniu nowych modeli nie pada przecież w oświadczeniu Nikona ani słowo. Nikon prawdopodobnie zdecydował się zaprzeczyć słowom Nikkei o zakończeniu rozwoju linii lustrzankowej, by taka informacja jeśli wyjdzie, wyszła bezpośrednio od niego, a nie innej instytucji.

… czy firma ma argumenty wskazujące na dobrą kondycję branży lustrzankowej?

Ostatnio Nikon zakończył produkcję dwóch lustrzanek z segmentu niższego, Nikona D5600 oraz D3500, i raczej nie zanosi się na to, byśmy zobaczyli ich następców. Od ponad dwóch lat nie było żadnych premier lustrzankowych tej marki. Z perspektywy użytkowników w zasadzie nie trzeba już nic więcej. Technologia lustrzankowa w segmencie podstawowym i amatorskim osiągnęła poziom zaawansowania wystarczający dla spełnienia wszelkich potrzeb, których nie zaspokoją wszechobecne smartfony. Z kolei segment profesjonalny oczekuje od nowych aparatów cech, które są charakterystyczne już dla bezlusterkowców, a nie lustrzanek.

Nikon D3500
Nikon D3500, czyli cyfrowa lustrzanka segmentu podstawowego

Wydaje się, że Nikon nie ma argumentów, które pozwoliłyby mu twierdzić, iż konstruowanie nowych modeli lustrzanek jest uzasadnione. Jedynym elementem lustrzanek, który wciąż może przemawiać na ich korzyść jest wizjer optyczny. Jednak jako zaletę postrzega go coraz mniejsza liczba użytkowników.

Tak więc Nikon na pewno kiedyś ogłosi, że czasy lustrzankowe w tej firmie dobiegły końca. Być może nie w tym roku, ale prawdopodobnie prędzej niż później. Canon już jakiś czas temu ogłosił, że przenosi cały ciężar rozwoju nowych produktów na branżę bezlusterkowców, a nowych modeli lustrzanek nie należy się spodziewać.

Złośliwi twierdzą sarkastycznie, że dzięki takiemu obrotowi spraw, paradoksalnie to Pentax stanie się numerem jeden w świecie lustrzanek. Trafi mu się królestwo, o którym zawsze marzył, czy jednak będzie miał w nim jeszcze jakichkolwiek poddanych.

Źródło: Nikkei, Nikon, inf. własna

Komentarze

9
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Fiona
    1
    Lustrzanki cyfrowe to był od początku marketing mający za cel przeciągnięcie analogowców w świat cyfrowy. W analogu lustrzanka to była zawsze najwyższa półka. Młodym przypominam: zazwyczaj mieliśmy na rolce z błoną 36 zdjęć. Zdjęcia wykonywało się nieodwołalnie. Nie było opcji kasuj, itd.
    Także w czasach analogu wszystko co poprawiało warunki robienia zdjęć było b. ważne. I przekładało się na duże pieniądze (w świecie zawodowców)
    W aparatach cyfrowych lustro jako takie od początku było zbędne. Brak materiału światłoczułego, itd.. Ale przypominam w pierwszych latqach cyfrówki były jak dzisiejsze auta elektryczne - wkur**** wszystkich. I liczył się każdy element który przyciągałby do nich amatorów i fotografów.

    .
    • avatar
      Teodor
      -1
      Przy zastosowaniu takiej technologii to w sumie bez sensu jest produkować lusterkowce.
      W sumie słuszny krok. Od kiedy nie można analogowymi obiektywami robić zdjęć na Nikonie (niby można), lustro nie ma sensu. Zupełnie niepotrzebny mechanizm, skoro i tak elementem wyjściowym jest cyfrowe zdjęcie.
      Pozbycie się lustra jest dobrym pomysłem.