• benchmark.pl
  • Gry
  • Zaraz, co? Narzekacie na GTA The Trilogy - The Definitive Edition, ale przecież sami się o to prosiliście
Zaraz, co? Narzekacie na GTA The Trilogy - The Definitive Edition, ale przecież sami się o to prosiliście
Gry

Zaraz, co? Narzekacie na GTA The Trilogy - The Definitive Edition, ale przecież sami się o to prosiliście

przeczytasz w 4 min.

Ach, te remastery – niby początkowo na nie narzekaliśmy, a teraz wystarczy, że ogłoszą powrót dawnej legendy i już gracze sikają w majtki. Najlepszy przykład – GTA The Trilogy. Nie przeszkadzał Wam średni wygląd tej gry? Potem się dziwić, że twórcy coraz częściej idą na łatwiznę.

Upadek legend. Czy nostalgia przesłania nam już zdrowy rozsądek?

Ostatnie lata w branży gier były dziwne. Niby ewolucja postępuje, niby dostajemy nowe karty graficzne i konsole, niby zbliżamy się w grafice do tego wymarzonego fotorealizmu, a mimo to wciąż z nostalgią spoglądamy w przeszłość. I producenci, i wydawcy gier skwapliwie to wykorzystują serwując nam co chwilę jakąś powtórkę z rozrywki w postaci remastera dawnego hitu. A skoro gracze ochoczo je kupują… to wszystko się kręci. A właściwie kręciło, bo coraz częściej owe spotkanie z odświeżonymi dawnymi przebojami okazują się wielkim zawodem. 

Dlaczego producenci robią remastery? Bo je kupujemy...

Co gorsze, nie da się nie zauważyć, że za tymi największymi wtopami stoją branżowe tuzy, niegdyś cieszące się niesamowitą estymą wśród graczy. Pierwszy z brzegu przykład?  Bynajmniej nie Rockstar i jego Grand Theft Auto: The Trilogy - The Definitive Edition. Do niego jeszcze dojdziemy. Teraz chodzi mi o Warcraft III: Reforged, który nie tylko nie uniósł oczekiwań graczy, ale w moim odczuciu wręcz totalnie pogrzebał markę. No bo czy Blizzard zdecyduje się w najbliższym czasie znów zrobić coś z tą dawną legendą? Nie sądzę.

Zresztą wokół Blizzarda gromadzą się obecnie czarne chmury - oskrażenia o molestowanie, gwałt i coraz mocniejsze żądania pracowników o zwolnienie Bobbiego Kottica, głównego prezesa koncernu Activision-Blizzard, który ponoć o wszystkim wiedział. Z pewnością źle się dzieje w branży gier. A teraz oliwy do ognia dolał jeszcze Rockstar sygnując swoją nazwą coś takiego jak GTA The Trilogy - The Devinitive Edition i życząc sobie za to w zależności od platformy od 200 do 250 zł. Czy naprawdę nie dało się przewidzieć jakości tego remastera? Przecież wystarczyło przyjrzeć się zwiastunowi. 

Trudno mi zrozumieć jak można było uwierzyć w szumne zapowiedzi kompleksowego odświeżenia trzech części Grand Theft Auto (podkreślano, że odbędzie się to z zachowaniem wyglądu oryginału) skoro już na pierwszym zwiastunie całość wyglądała bardziej jak mobilna wersja trylogii niż coś co miało trafić na „duże” platformy. Jeszcze trudniej mi pojąć całkiem entuzjastyczne powitanie pierwszej oficjalnej zapowiedzi tej produkcji. Chyba spora część graczy mocno dała się ponieść fantazji.

Rzutem na taśmę

Wiecie co od początku mi tutaj nie pasowało? To, że Rockstar, zazwyczaj ochoczy do głośnego reklamowania swoich „kolejnych” produkcji na długo przed ich premierą, tym razem nie tylko czekał z oficjalną zapowiedzią gry do ostatniej chwili, ale też zachował daleko idącą powściągliwość w kwestii reklamowania tego projektu. To sami gracze nakręcili szum wokół GTA The Trilogy - The Definitive Edition. 

Aż dziw, że wielu, przynajmniej początkowo, nie zwróciło uwagi komu powierzono główne pracę nad tym remasterem. Dziesięcioosobowe studio Grove Street Games odpowiedzialne było dotąd za mobilne wersje GTA III, Max Payne i GTA Vice City. Zrobili też GTA San Andreas na PlayStation 3, Xboxa 360 oraz iOS i Androida. I to właśnie te wersje Grand Theft Auto stały podstawą obecnego remastera. Wiecie już pewnie skąd to wiadomo, prawda? Ano z nigdy nienaprawionych błędów, które znalazły się też w odświeżonych edycjach trylogii.

GTA The Trilogy - The Definitive Edition - GTA III
GTA The Trilogy - The Definitive Edition - GTA 3

GTA The Trilogy – The Definitive Edition, czyli festiwal żenady

Wybacz, drogie Rockstar Games, ale tego po prostu nie da się inazwać inaczej. Ja wiem, że potraficie stworzyć prawdziwe, wiekopomne dzieła sztuki. Przecież daliście nam niedawno absolutnie fenomenalne Red Dead Redemption 2, które niezmiennie trafia do zestawień najlepszych gier na PC. Jak to możliwe, że zatwierdziliście takiego gniota. Przecież Grand Theft Auto: The Trilogy – The Definitive Edition miało być uczczeniem 20-stych urodzin GTA III

Zamiast świętowania mamy jednak ubaw po pachy z domieszką frustracji i śmiechu przez łzy. Smutno się robi patrząc na ten festiwal niedorzecznych błędów. Czego tu bowiem nie ma – są poszerzające się samochody podczas szybkiego slalomu, lewitujący ludzie, deszcz padający w budynkach, rozjeżdżające się modele postaci i furiaci za kółkiem, którzy potrafią pojawić się znikąd nawet podczas przerywników. Zresztą co tu dużo gadać – zobaczcie tę kompilację „śmiesznych” bugów. Wierzcie lub nie – to tylko wierzchołek góry lodowej.

Ktoś powie pewnie teraz, że znów marudzę, bo przecież Rockstar już zaczął łatać GTA The Trilogy – The Definitive Edition. A i owszem, zaczął. Ale czy naprawdę wierzycie, że to w niedalekiej przyszłości da się to poprawić i ulepszyć na tyle, że nagle zrobi się z tego świetna gra? Jeśli tak to jesteście niepoprawnymi optymistami

GTA The Trilogy - The Definitive Edition - GTA San Andreas
GTA The Trilogy - The Definitive Edition - Grand Theft Auto San Andreas

Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem? Na pewno? 

Domyślam się, że zaraz w komentarzach posypią się na mnie gromy. Ba, jestem tego pewien, bo przecież nikt nie prosił się o tak marnej jakości remaster. Może i nie, ale pośrednio sami się do tego przyczyniliśmy. Niby jak, spytacie? A kto kupuje te wszystkie remastery? Gdyby nie nasza nostalgia nie byłoby takiego parcia na odświeżanie wszystkiego co się tylko da. 

I nie ma tu wytłumaczenia, że GTA to legenda. Patrząc na to co wyprawia się w branży gier chyba wolałbym, żeby niektóre stare gry pozostały takie jakie są, bez sztucznego odświeżania czy prób przywracania ich do żywych. Lepiej zostawić sobie rewelacyjne wspomnienia niż zderzyć się ze ścianą fundując wielki zawód… za niemałe pieniądze. Nie oszukujmy się, mało kto robi remastery charytatywnie, doceniając dotychczasowych nabywców i serwując im nowe wersje pod postacią darmowych aktualizacji. Tym należy się chwała, pozostałym jednak powinniśmy wszyscy bardziej patrzeć na ręce.

GTA The Trilogy - The Definitive Edition - modele postaci w GTA Vice City
GTA The Trilogy - The Definitive Edition - modele samochodów

Zapewne większość z Was kiwa teraz potakująco głową. No, znów daliśmy się nabrać, ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, bo to już ostatni raz, prawda? Niestety, to z pewnością nie będzie ostatni raz. Gdyby to była prawda Rockstar od 8 lat nie serwowałbym nam w kółko tej samej gry.

Tak, tak, chodzi o GTA V - minęły 2 generacje konsol, a ta gra wciąż powraca i powraca. Ba, już za chwilę trafi na trzecią. Co tu dużo pisać, w odcinaniu kuponów od tego samego tytułu Rockstar pobił chyba wszelkie rekordy. Założymy się, że "zremasterowane" Grand Theft Auto V na PlayStation 5Xbox Series X znów pobije rekordy sprzedaży? Możemy zaklinać rzeczywistość, ale tak się właśnie stanie. No przyznajcie sami - czy z takim podejściem nie prosimy się o to by co rusz podawać nam te same odgrzewane kotlety za każdym razem żądając za nie coraz więcej i więcej? Już teraz słono za to płacimy, a co będzie dalej? Pewnie kolejna, spektakularna katastrofa.Bo to, że ona nadejdzie mamy jak w banku.

GTA The Trilogy - The Definitive Edition - GTA Vice City

Komentarze

9
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    szymcio30
    4
    Pod względem błędów godny przeciwnik Cyberpunka. Aż trudno uwierzyć, że chodzi o Rockstar!!!
    • avatar
      bankaigoku
      3
      To jest jedna z największych profanacji klasyków w ostatnich latach.
      • avatar
        ostatnipawian
        1
        Dzięki Bogu, że nie wzięli się za I oraz II xD
        • avatar
          Hrakiri
          1
          Teraz takie czasy że lepiej się wstrzymać przed zakupem i poczekać co z tego wyjdzie bo ostatnio same buble wychodzą
          • avatar
            xbk123
            1
            W życiu nie kupiłem żadnego remastera. Jak mam ochotę na perły z lamusa to gram w oryginał, bo chcę żeby to była dokładnie ta gra, w którą się grało lata temu. A dwa, nie wspieram produkcji tego. Przecież to śmiech na sali. 10-os zespół podmienia tekstury i chcą 250pln za grę, która pasuje do muzeum. Im więcej wariatów będzie to kupowało i strzelało preorderami na lewo i prawo, tym bardziej firmy będą testowały jakie są granice tego biznesu.
            • avatar
              Marekpe
              1
              Ten hipek przed motocyklistą jak marchewka przed osłem xD
              • avatar
                fonzie
                -3
                GTA The Cyber Trylogy 2077 xD