Testujemy premierowego Huawei MateBook 16s – czyżby poważny konkurent dla MacBooków Air za pół ich ceny?
Testujemy premierowego Huawei MateBook 16s – czyżby poważny konkurent dla MacBooków Air za pół ich ceny?
Dopiero co zaprezentowany Huawei MateBook 16s bez wątpienia robi bardzo dobre wrażenie – jest lekki, jest stylowy i wyposażony w najnowszy procesor. Poprawiono nawet kamerę, zatem postanowiliśmy przetestować go specjalnie dla Was – czy jest tak dobry, jak go malują?
Poprzednie wcielenie Huawei MateBook 16 (bez „s”) opisał dla Was (zaledwie 2 miesiące temu) Karol, w ramach porównania z Huawei MateBook E (2w1 z ekranem OLED). Już wtedy model ten przypadł nam do gustu, co tylko potwierdził właściwy test owego MateBook 16 miesiąc później, zatem nie miejcie nam za złe, że tak entuzjastycznie podchodzimy do premiery jeszcze nowszej odsłony tego biznesowego laptopa, który zadowoli również twórców treści, głównie stawiających na mobilność oraz potrzebujących systemu Windows.
Podobieństwo do pewnego produktu, który również posiada „Book” w nazwie (i dopisek „Pro”) jest więcej niż uderzające…
DLA CIEBIE
Cyfrowy Polak - Wykluczenie cyfrowe
O czym przeczytamy w recenzji laptopa Huawei MateBook 16s:
Laptopa otrzymujemy w niespecjalnie okazałym opakowaniu, w którym znajdziemy również zasilacz (kostkę z USB-C) o mocy 90 W (dla modelu z i9-12900H przewidziany jest zasilacz 135 W). Jednakże po jego wypakowaniu od razu zapominamy o wszystkim innym. Laptop trzymany w rękach sprawia wrażenie bardzo solidnego i w istocie takim jest. Konstrukcja została odlana ze stopu metali lekkich, co gwarantuje nie tylko wysoką sztywność i wytrzymałość, ale również bardzo elegancki wygląd. Dodatkowy plus to niska masa urządzenia – 1,99 kg.
Kabel dołączony w zestawie ma 2 metry długości – do większości zastosowań w zupełności wystarczy, a w razie potrzeby może też ładować nasz (nie Apple) telefon.
Pokrywa jest przytrzymywana blisko pulpitu z pomocą mocnych magnesów i jej zamykaniu towarzyszy bardzo satysfakcjonujący „klik”. Jednocześnie otwieranie matrycy z użyciem jednego palca i bez przytrzymywania całej konstrukcji każdorazowo kończy się sukcesem. Zawiasy pracują bardzo płynnie, pozwalając ustawić ekran w dogodnej pozycji i trzymają go w niej nawet, gdy obsługujemy laptopa dotykając matrycę.
Wyprofilowana w celu otwierania pokrywy część podstawy skrywa w sobie mikrofony.
Pokrywę zabarwiono w procesie anodyzacji na srebrny kolor – dzięki temu niemal zupełnie nie widać na niej odcisków palców (a wierzcie nam – sprawdzaliśmy na różne sposoby…). Jedyne zdobienie to logo producenta w środkowej części, wykończone na wysoki połysk. Pokrywa, mimo iż jest bardzo szczupła (jak i cały laptop), zdołała zachować bardzo przyzwoitą sztywność.
Matryca otwiera się maksymalnie do 150°, zatem nie ma możliwości używania na niej wygodnie rysika.
Od spodu laptop również nie zawodzi - dwie gumowe podkładki po całej szerokości gwarantują stabilną jak skała pozycję na blacie, jednocześnie zapewniając odpowiedni dystans dla obu zastosowanych w środku wentylatorów. Pokrywę można we własnym zakresie zdjąć, w celu wymiany dysku. Pamięci wymienić ani rozbudować nie można, gdyż jest na stałe wlutowana w płytę główną.
Spód wykonano z maszynowo tłoczonego aluminium, dzięki czemu jest tak pięknie obły.
Złączy typowo dla ultrabooków nie ma dużo, ale są w wysokim standardzie
Porty wyprowadzono z obu stron laptopa. Mimo tego, że wysokość pulpitu po otwarciu matrycy to zaledwie centymetr, to udało się tu zmieścić pełnowymiarowe USB-A. Łącznie do dyspozycji mamy:
2x USB 3.2 gen 1 (5 Gbps);
1x USB-C 3.2 gen 2 (10 Gbps);
1x Thunderbolt 4 (40 Gbps);
1x HDMI 2.0;
1x miniJack 3,5 mm (słuchawki z mikrofonem).
O ile do absencji złącza RJ45 (Ethernet) zdążyliśmy się już w tej klasy sprzęcie przyzwyczaić, tak zaskakiwać może nieco brak czytnika kart SD (w dowolnym rozmiarze).
Huawei MateBook 16s, tak jak poprzednicy, zachwyca peryferiami
Przycisk zasilania pełni również funkcję czytnika linii papilarnych, choć niestety nie ma wbudowanej pamięci, zatem aktywuje się dopiero na ekranie logowania. Klawiatura w nowym modelu została nieco jeszcze bardziej poprawiona (mimo iż ta w modelu MateBook 16 wydawała się już idealna) – teraz ma jeszcze wyższy skok klawisza (1,5 mm), dzięki czemu jeszcze lepiej czuć samo wciśnięcie.
O układzie klawiszy można by dyskutować – nam bardziej odpowiada układ z długim shiftem po lewej. Naturalnie nasz model posiada „nie polski” zestaw oznaczeń.
Klawiatura jest delikatnie podświetlana na biało (jest to bardzo chłodna biel) – podświetlenie można w dowolnym momencie wyłączyć lub lekko przyciemnić. Przycisk funkcyjny działa tu w roli przełącznika działania klawiszy w górnym rzędzie, co jest całkiem wygodnym rozwiązaniem. Brakuje jednak skrótu wyłączającego kamerę (można to zrobić w aplikacji).
Mamy nadzieje, że pamiętacie, gdzie jest spacja, bo w nocy jej nie dostrzeżecie!
Bez zmian pozostał touchpad, który, mimo iż wygląda jak ten z bliźniaczych modeli konkurencji, to pracuje zgoła inaczej – jest to klasyczna płytka z fizycznym klikiem (zamiast wirtualnego, realizowanego przez wibracje haptyczne). Czy to lepsze rozwiązanie, czy nie, to już kwestia gustu – my z pewnością touchpad w MateBook 16s doceniamy za rozmiar i precyzję śledzenia palca.
Touchpad oczywiście obsługuje wszystkie gesty Windows, jak przełączanie wirtualnych pulpitów.
Nowa kamera robi robotę, ale głośniki też brzmią jakby lepiej
Nad matrycą udało się zmieścić zupełnie nową, znacznie wyższej jakości kamerę internetową o rozdzielczości 2,1 MPx. Nie tylko oznacza to możliwość kręcenia 1080p przy 30 FPS, ale również znacznie lepsze radzenie sobie ze słabszym oświetleniem.
Niestety miejsca już nie starczyło na podczerwień, aby móc używać kamery do odblokowywania laptopa twarzą.
Kamera posiada również dedykowany soft, w którym możemy sprzętowo wyciąć lub rozmazać tło, a także aktywować automatyczne kadrowanie na naszą twarz – to funkcje podobne do tych, jakie oferują laptopy z kartami NVIDIA RTX, choć niestety nie aż tak dobrze zrealizowane. Lepsze to jednak niż nic, które oferują inne laptopy biznesowe.
Wycinanie tła jest bardzo „przybliżone” i nie do końca rozpoznaje słuchawki oraz fotel za nami. Ale ilość detali (włosy) robi ogromne wrażenie.
Podobnie świetnie prezentuje się kwestia audio – i nie tylko mamy tu na myśli czysto nagrywające naszą mowę mikrofony (które radzą sobie nawet ze zbieraniem dźwięku z kilku metrów, gdy od laptopa odejdziemy), ale przede wszystkim jakość dźwięku generowanego przez głośniki, w jakie został wyposażony Huawei MateBook 16s. Brzmienie jest bardzo czyste i oferuje sporo detali na górze pasma, jak i całkiem soczysty jego dół. Nie brzmi to może aż tak dobrze, jak nagłośnienie w urządzeniach z nadgryzionym jabłkiem, ale pośród urządzeń z systemem Windows będzie to ścisła czołówka pod tym względem.
Wi-Fi 6E 802.11 a/b/g/n/ac/ax (Intel AX210); Bluetooth 5.2
Złącza:
2x USB typu A 3.2 gen.1; 1x USB typu C 3.2 gen. 2; 1x USB typu C (Thunderbolt 4); 1x miniJack 3,5 mm (combo audio + mic); 1x HDMI 2.0
Dodatkowe funkcje i oprogramowanie:
2 głośniki; 2 mikrofony
Cena w dniu testu:
5 900 zł
Gwarancja:
2 lata
Nieczęsto widuje się tak mocny procesor w tak zgrabnym laptopie!
Jakość obrazu skrojona do potrzeb twórców treści – pełne sRGB
Faktyczne testy rozpoczęliśmy jak zwykle od matrycy – zwłaszcza, że jest na co popatrzeć. Huawei MateBook 16s wyposażono w 16-calowy panel IPS z całkowicie błyszczącą powłoką, co pozwala najwierniej ukazać pełną paletę barw, jaką jest w stanie reprodukować. Jest to matryca o rozdzielczości 2520x1680 px, co oznacza najlepsze dla takich urządzeń proporcje 3:2. Panel sprawdziliśmy przy pomocy kolorymetru XRite i1display Pro, uzyskując następujące wyniki:
Pomiar matrycy Huawei MateBook 16s przed i po profilowaniu kolorymetrem
Pomiar\Profil ustawienie jasności:
Default 100%
Profilowanie 100%
Jasność maksymalna:
147 cd/m2
142 cd/m2
Luminacja czerni:
0,091 cd/m2
0,091 cd/m2
Kontrast:
1562:1
1521:1
Gamma:
2.25
2.21
Punkt bieli:
6606 K
6481 K
sRGB ΔE*00 (średnia/maks.):
0.80 / 2.43
0.57 / 1.95
DCI-P3 ΔE*00 (średnia/maks.):
1.95 / 5.86
1.74 / 6.11
Okazuje się, że panel fabrycznie jest w zasadzie idealnie skalibrowany. Nasze profilowanie minimalnie jeszcze obniżyło Delta E, ale efekt ten nie był możliwy do wychwycenia gołym okiem. Okazuje się, że panel został ograniczony do dokładnie zakresu sRGB - nic ponad i nic poniżej niego. To wyśmienita wiadomość dla grafików pracujących z tym gamutem!
Widać, że producent celował w równo 100% pokrycia sRGB.
Naturalnie odbyło się to kosztem np. bardziej filmowego gamutu DCI-P3, którego odwzorowanie wypada już znacznie gorzej. Szokująco dobrze natomiast (jak na panel IPS) wypadł kontrast – ponad 1500:1 to wynik bardzo rzadko spotykany.
Maksymalna zmierzona jasność to tylko 150 nit, co jest niewspółmierne z tym, co obserwujemy faktycznie oczami – znamy wiele matryc o jasności powyżej 300 nit, które nie oferują tak jasnego obrazu, co testowany dziś MateBook. Niemniej stanowczo odradzamy używania tego laptopa w pełnym słońcu lub nawet mocno doświetlonych pomieszczeniach – w takich warunkach zastosowany tu panel lepiej sprawdza się w roli lustra niż wyświetlacza…
Podświetlenie może i nie jest szczególnie mocne, ale za to idealnie równomierne!
Odświeżanie z częstotliwością 60 Hz nieco tutaj zawodzi, choć może to wynikać z naszego przyzwyczajenia do szybciej odświeżanych paneli. Oczywiście nie jest to maszyna dedykowana do grania (co nie oznacza, że nie da się na niej grać – o tym nieco dalej), ale nawet w samym systemie wyższe odświeżanie może dawać większy komfort (ostatecznie obecnie większość telefonów ze średniej i wyższej półki odświeża swoje ekrany z częstotliwością 90 lub 120 Hz).
Solidna bateria, potwierdzona certyfikatem Intel EVO
Kolejny bardzo istotny aspekt dobrego ultrabooka to jego bateria. Huawei postawiło tu na bardzo pojemną baterię – jej pojemność to aż 84 Wh. Z drugiej strony, zastosowany tu procesor z całą pewnością nie należy to serii projektowanej z myślą o długim czasie pracy na baterii – Intel Core i7-12700H to obecnie jeden z najszybszych mobilnych procesorów. To, co sytuację nieco tutaj ratuje, to obecność 8 rdzeni oszczędnych (E-Core). Potwierdzają to nasze testy.
PCMark 10 - Modern Office tryb lepsza bateria, aktywne Wi-Fi, jasność 110-130 nit
HP Spectre X360 14 (66 Wh)
15:06 h
Razer Blade 14 (61,6 Wh)
9:02 h
Huawei MateBook 16s (84 Wh)
8:58 h
ASUS ROG Zephyrus Duo 16 (90 Wh)
6:45 h
ASUS ROG Flow Z13 (56 Wh)
5:31 h
MSI Raider GE66-12UH
4:54 h
Victus by HP 16 (70 Wh)
3:51 h
Gigabyte AORUS 17 XE4 (99,9 Wh)
3:32 h
MSI Vector GP76 (65 Wh)
3:04 h
MSI Crosshair 15 R6E (90 Wh)
3:04 h
Lenovo Legion 7-16ACH (99 Wh)
2:38 h
PCMark 10 - Video tryb lepsza bateria, offline, jasność ~200 nit, głośność 50%
HP Spectre X360 14 (66 Wh)
14:02 h
Razer Blade 14 (61,6 Wh)
8:21 h
Huawei MateBook 16s (84 Wh)
8:09 h
ASUS ROG Zephyrus Duo 16 (90 Wh)
4:38 h
MSI Raider GE66-12UH
4:16 h
Gigabyte AORUS 17 XE4 (99,9 Wh)
3:56 h
MSI Vector GP76 (65 Wh)
3:08 h
Victus by HP 16 (70 Wh)
3:06 h
MSI Crosshair 15 R6E (90 Wh)
3:00 h
ASUS ROG Flow Z13 (56 Wh)
2:55 h
Lenovo Legion 7-16ACH (99 Wh)
2:52 h
PCMark 10 - Idle tryb oszczędzania baterii, offline, jasność 0%
HP Spectre X360 14 (66 Wh)
21:06 h
Huawei MateBook 16s (84 Wh)
17:45 h
Razer Blade 14 (61,6 Wh)
11:07 h
ASUS ROG Zephyrus Duo 16 (90 Wh)
9:21 h
ASUS ROG Flow Z13 (56 Wh)
8:43 h
MSI Raider GE66-12UH (99,9 Wh)
7:21 h
Gigabyte AORUS 17 XE4 (99,9 Wh)
5:05 h
Victus by HP 16 (70 Wh)
4:27 h
Lenovo Legion 7-16ACH (99 Wh)
3:42 h
MSI Crosshair 15 R6E (90 Wh)
3:20 h
MSI Vector GP76 (65 Wh)
3:12 h
Ponad 9 godzin typowej pracy biurowej faktycznie zgadza się z wymaganiami stawianymi przez Intel w celu uzyskania certyfikatu Intel EVO. Nieco tylko krócej wypada czas oglądania filmu – tu dodatkowa energia idzie na obsługę głośników. W praktyce śmiało można powiedzieć, że laptop wytrzyma od zmierzchu do świtu (oczywiście o ile nie planujemy grać na nim bez podpiętego zasilania, choć tu czas ponad 2 godzin również robi wrażenie).
Szybkie ładowanie mogłoby być szybsze
Fabrycznie dołączona ładowarka pozwala naładować laptopa w czasie poniżej 100 minut, ale już po pierwszych 30 minutach przybędzie nam 40% pojemności baterii. Nie są to rekordowe czasy, co wynika z mocy zasilacza (90 W) – model z procesorem Intel Core i9, który wyposażany jest w zasilacz o mocy 135 W (nadal USB-C!) powinien ładować się szybciej. Sam laptop również nie zużywa przesadnie dużo prądu pod obciążeniem.
Huawei zdecydowanie chciał mieć pewność, że MateBook 16s będzie jednym z najszybszych ulatrabooków – w materiałach marketingowych można nawet doszukać się informacji, jakoby model z Core i9-12900H o 26% przewyższał wydajność układu Apple M1 (oraz o 50% konkurencyjne ultrabooki z bardziej okrojonym Core i7-1260P). Do samej wydajności za moment przejdziemy, ale teraz jeszcze zobaczmy, jak przełożyła się na komfort użytkowania laptopa.
Pomiar temperatury obudowy Huawei MateBook 16s pod małym obciążeniem
Na niebiesko oznaczono średnie odczyty z każdego obszaru.
Pomiar temperatury obudowy Huawei MateBook 16s podczas renderowania na CPU
Na niebiesko średnia temperatura danego obszaru, a na pomarańczowo jego najwyższy odczyt.
W spoczynku i podczas typowego użytkowania (które w zasadzie w ogóle nie obciąża obecnego w naszym modelu Core i7-12700H) laptop pracuje praktycznie bezgłośnie i nie grzeje się przy tym prawie wcale. Jeżeli jednak postanowimy wykorzystać pełen potencjał 45-watowej jednostki Intela, to robi się już całkiem głośno (45 dBm) oraz ciepło (miejscami obudowa potrafi przekroczyć 50°C!). Nie jest to zaskakujące, ale warte odnotowania.
Przy obciążeniu 8 rdzeni procesor już dosyć znacznie obniża taktowanie, ale to typowe dla tego mobilnego modelu.
Układ chłodzenia mimo wszystko daje radę poskromić tak mocny procesor i mamy do dyspozycji boost aż do 90 W, a nastepnie stabilnie utrzymany limit 55 W (10 W ponad specyfikację). Przy obciążeniu wszystkich rdzeni to realnie tylko 10-15% niższa wydajność, niż odnotowana w Core i9-12900H w najszybszym przez nas dotychczas testowanym laptopie dla graczy! W bardziej realnym zastosowaniu, jak render grafiki w Blenderze, okazuje się, że nowy MateBook 16s potrafi zaoferować nawet wyższą wydajność niż wyposażone w ten sam procesor laptopy dla graczy ze znacznie większym, cięższym i wyraźnie głośniejszym chłodzeniem.
Nie ma tu mowy o przegrzewaniu się - wydajność limituje tylko system zasilania.
Po zaskoczeniu limitu mocy procesor utrzymuje bardzo przyzwoite 70-75°C, a wentylatory ostatecznie nieco się uspokajają. Trudno oczekiwać tutaj czegoś więcej.
Wydajność ogólna – czyli jak Huawei MateBook wypada na tle konkurencji?
Testy jak zwykle rozpoczęliśmy od klasycznego testu PCMark 10. Przeprowadziliśmy je w trybie wysokiej wydajności. Test ten wbrew pozorom całkiem mocno potrafi wspierać się dyskretną kartą graficzną (której w MateBook oczywiście brak), zatem nie oczekiwaliśmy powalających wyników – jakże się myliliśmy :)
PC Mark 10 - [punkty] wynik ogólny
ASUS ROG Flow Z13 + ROG XG Mobil Intel Core i9-12900H, GeForce RTX 3080 16 GB TGP 150 W
7919
ASUS ROG Zephyrus Duo 15 GX5550L Intel Core i9 10980HK, RTX 2080S Max-Q
7198
Dream Machines G1660Ti-17PL26 Intel Core i7-9750H, GTX 1660 Ti
Lenovo Yoga C940 Intel Core i7-1065G7, Intel Iris Plus
4665
Acer Aspire 5 Intel Core i5 1135G7, Intel Iris Xe
4382
Większość ultrabooków obecnej generacji w tym teście oscyluje w okolicy 5000 pkt., podczas gdy starsze urządzenia tego typu najczęściej lądowały bliżej 4000 pkt. Pokazuje to, jak mocno na wydajności w ostatnich latach zyskują zintegrowane układy Intel Iris i testowany dziś MateBook 16s ten trend podtrzymuje, plasując się na skali tuż za laptopami z pełnoprawnym układem graficznym. Jeszcze ciekawiej wygląda sytuacja w teście CrossMark.
Pomiar wydajności w programie CrossMark [pkt] - Pod słupkami wyniki składowe (Wydajność, Kreatywność, Reakcja)
ASUS Expert Book Core i3-10110U, Intel UHD 8 GB DDR4
691 791 / 588 / 744
Lenovo V14-ADA Ryzen 3 3250U, Vega 3 8 GB DDR4
631 725 / 549 / 630
HP G8 255 Athlon Gold, Radeon Graphics 8 GB DDR4
600 690 / 522 / 599
ASUS Vivobook Go 15 Intel Celeron N4020 4GB DDR4
320 414 / 241 / 347
Wynik ociera się o to, co udało nam się uzyskać na najszybszych, wielokrotnie droższych laptopach dla graczy. Jednocześnie faktycznie udało się o mniej więcej 15% pokonać MacBook Pro 16 z układem M1 Max (co pozwala szacować, że zwykły M1 faktycznie byłby blisko 25% wolniejszy). Test ten, przypominamy, pokazuje, jak płynnie i komfortowo używa się laptopa w codziennych zastosowaniach, takich jak edycja zdjęć, dokumentów albo prowadzenie wideorozmów.
Huawei oczywiście zadbał o odpowiednio szybki dysk
Na wyróżnienie zasługuje również zastosowany w MateBook 16s SSD NVMe o pojemności 1 TB. Jest to dysk w standardzie PCIe 4.0, co widać po jego wynikach, a także czuć w codziennym użytkowaniu - wszystkie operacje na plikach wykonują się dosłownie błyskawicznie.
Wynik ponad 2000 pkt w tym teście to rewelacyjne osiągnięcie!
Pakiet testów SPEC jawnie pokazuje, że jest to najszybszy laptop bez dedykowanej karty graficznej, z jakim dotychczas mieliśmy do czynienia – z pewnością najszybszy z testowanych przez nas modeli z certyfikatem Intel EVO. Testy syntetyczne też to potwierdzają – w testach Cinebench praktycznie trzykrotnie wyższy wynik, niż u najszybszego dotychczas testowanego ultrabooka z Intel EVO, robi ogromne wrażenie. Analogicznie wypadają testy Vray oraz Blender, w których udało się pokonać znacznie droższy laptop gamingowy z identycznym procesorem (co świetnie świadczy o wydajności chłodzenia zastosowanego przez Huawei).
Huawei MateBook 16s poradzi sobie również z grami
Aby oszacować potencjał „gamingowy” nowego MateBooka 16s ograniczyliśmy się tym razem tylko do testów syntetycznych. Te jednak dają sporo do myślenia!
ASUS ZenBook Flip S 13 Core i7-1165G7, Intel Iris Xe
4662
LG Gram 17 Intel Core i5 1135G7, Intel Iris Xe
3954
LG Gram 14 Intel Core i5 1135G7, Intel Iris Xe
3578
HP ENVY 13 Intel Core i5 1135G7, Intel Iris Xe
2901
Huawei MateBook X Pro – 2020 Intel Core i7-10510U, GeForce MX250 2GB
2704
Lenovo Yoga C940 Intel Core i7-1065G7, Intel Iris Plus
2698
Dell XPS 13 9380-6311 Intel Core i7-8565U, Intel HD 620
1093
Dominacja w kategorii laptopów bez dedykowanej karty nie powinna nikogo raczej zadziwić, ale wyniki, które MateBook osiąga, realnie stawiają go ponad laptopy z układami graficznymi, takimi jak NVIDIA GeForce MX450! Takie wyniki pozwolą cieszyć się płynną rozgrywką nawet w bardzo świeżych grach (po odpowiednim stonowaniu ustawień graficznych i raczej nie w natywnej rozdzielczości naszego modelu…).
Czy Huawei MateBook 16s to faktycznie tak wyśmienity laptop?
To, jak dobre laptopy biznesowe robi Huawei, może wielu mniej z branżą zaznajomionym klientom umykać. Tymczasem od kilku lat są to realni rywale dla najbardziej ikonicznych laptopów biznesowych na rynku, w tym tych od Apple. Co więcej, taki poziom oferują bez kosmicznego zawyżania ceny – oczywiście nie są to najtańsze laptopy na rynku, ale śmiało można powiedzieć, że dwa razy tańsze od swoich odpowiedników (lub 3x tańsze, jeżeli porównujemy do Apple).
Windows 11 pozwala jeszcze lepiej wykorzystać mobilność nowego MateBook 16s.
Nie jest to niestety produkt pozbawiony wad. Najbardziej w sumie (poza typowym dla tego typu urządzeń brakiem możliwości rozbudowy RAM) ubolewamy nad matrycą, która zdecydowanie powinna być jaśniejsza – konkurencja nie śpi i oferuje równie błyszczące panele z jasnością 600 nit i z obsługą Dolby Vision. Sama matryca w tej cenie powinna też oferować pokrycie szerszego niż sRGB gamutu kolorów. Ostatecznie mile widziana byłaby obsługa rysika…
Huawei MateBook 16s zdecydowanie stawia na wydajność, jednocześnie jednak pamiętając o mobilności!
Pomijając jednak ten drobny mankament, okazuje się, że otrzymujemy potężne narzędzie do pracy dla grafików komputerowych oraz do edycji video. Świetnie też sprawdzi się w pracy z większością aplikacji CAD-owskich (z wyjątkiem tych, które wymagają dedykowanej pamięci graficznej, jak Solidworks), ale również w rękach dbającego o styl biznesmena, który często musi zdalnie uczestniczyć w różnych spotkaniach (tu ukłon w stronę znacznie poprawionej kamery).
Dostępnych jest kilka kolorów, ale to chyba właśnie srebrno-szary wygląda najbardziej profesjonalnie.
Nasz testowy model wyceniono na 5900 zł, ale można wydać nieco mniej, wybierając dysk 512 GB oraz procesor Intel Core i5-12600H (któremu nadal bliżej testowanej dziś Core i7-12700H niż poprzedniej generacji Core i7…). W tej cenie uważamy go za bardzo udaną propozycję dla osób ceniących sobie w laptopie wydajność, styl i kulturę pracy. Jeżeli jednak taka kwota to dla Was nadal zbyt wiele, to koniecznie wyczekujcie kolejnego testu – trafił już do nas najnowszy Huawei MateBook D16 i zapowiada się jeszcze bardziej opłacalnie niż MateBook 16s!
Opinia o Huawei Matebook 16s
Plusy
- Rozpoznawalny i atrakcyjny design
- bezkompromisowo wysoka wydajność w swoim segmencie
- bardzo wysokiej jakości materiały i solidna konstrukcja
- matryca idealnie odwzorowująca gamut sRGB
- bardzo dobrze brzmiące głośniki, wysokiej jakości kamera i mikrofon
- wygodna klawiatura i touchpad
- długi czas pracy na baterii
- wysoka kultura pracy
- dotykowa matryca
- Thunderbolt 4.
Minusy
- zbyt niska jasność dla błyszczącej matrycy do pracy „na słońcu”