Gry komputerowe

Uruchomił grę Doom na słuchawkach. Tak, to naprawdę działa

przeczytasz w 2 min.

Doom w słuchawkach? Tak – programista uruchomił grę na PineBuds Pro, podkręcił ich procesor, zmieścił grę w 1 MB, a obraz przesyła przez UART na inny ekran. To kolejny dowód, że w świecie technologii nie ma rzeczy niemożliwych.

Pasjonaci technologii od lat prześcigają się w uruchamianiu gry Doom na coraz bardziej absurdalnych urządzeniach. Zaczęło się od klasycznych żartów programistycznych, a skończyło na prawdziwych wyczynach: gra działała już na drukarce, aparacie fotograficznym, a nawet… na satelicie. Każdy nowy port to nie tylko popis umiejętności, lecz także dowód, że w świecie elektroniki i programowania nie ma rzeczy niemożliwych. Ostatnio do tego niezwykłego grona dołączyły… słuchawki bezprzewodowe. Temat opisał serwis Tom’s Hardware.

Doom w… dousznych słuchawkach? Tak, to się dzieje 

Najnowszy rekord w kategorii “Doom na czymkolwiek” należy do Arina Sarkisiana, który przeniósł klasycznego Doom’a na PineBuds Pro – douszne słuchawki, które nie mają ekranu. I właśnie to sprawia, że projekt jest tak fascynujący: jak uruchomić grę, która wymaga obrazu, na urządzeniu pozbawionym wyświetlacza? 

Arin znalazł sprytne rozwiązanie: zamiast próbować wyświetlać grę na samych słuchawkach, streamuje ją do innego urządzenia – lokalnie lub przez internet. W praktyce oznacza to, że słuchawki działają jako miniaturowy komputer, który generuje obraz, a następnie przesyła go dalej. 

Dlaczego akurat PineBuds Pro? 

Nie każda para słuchawek nadaje się do takiego eksperymentu. PineBuds Pro wyróżniają się tym, że mają otwarte oprogramowanie, co daje możliwość modyfikacji i "podkręcania” ich możliwości. To właśnie dzięki temu Arin mógł zmienić ustawienia i wycisnąć z nich więcej mocy. 

Wewnątrz tych malutkich urządzeń znajduje się procesor Arm Cortex-M4F, który standardowo działa na 100 MHz. Arin zwiększył jego taktowanie do aż 300 MHz i wyłączył tryb niskiego poboru energii – co jest niemalże „overclockingiem” w świecie słuchawek. Takie zabiegi pozwoliły na uruchomienie gry, ale to dopiero początek wyzwania. 

Walka o pamięć i miejsce na dane 

PineBuds Pro to sprzęt o bardzo ograniczonych zasobach: niewiele RAM i jedynie 4 MB pamięci na dane. Doom, choć retro, nadal potrzebuje miejsca i pamięci operacyjnej. Arin poradził sobie z tym dzięki ekstremalnej optymalizacji - program został zmniejszony do mniej niż 1 MB. 

Jednak największym problemem okazał się plik z zasobami gry: shareware’owy WAD miał 4,2 MB, a słuchawki miały tylko 4 MB miejsca. Rozwiązanie? Arin wykorzystał zmodyfikowane, skompresowane zasoby Doom’a, dzięki czemu plik zmalał do 1,7 MB. 

Największym wyzwaniem było oczywiście to, że słuchawki nie mają ekranu. Arin postawił na połączenie UART, zamiast Bluetooth — to zapewniało lepszą stabilność i przepustowość dla przesyłanego obrazu. Mimo to, wydajność i tak była ograniczona: w praktyce gra działała z prędkością około 18 klatek na sekundę. Teoretycznie powinno być bliżej 25 klatek, ale CPU nie nadążał z dekodowaniem strumienia MJPEG. 

Doom dostępny online – bez PineBuds Pro też możesz zagrać 

Arin nie tylko opublikował na platformie GitHub wszystkie potrzebne materiały, by każdy mógł uruchomić Doom na własnych PineBuds Pro. Dodatkowo stworzył stronę internetową doombuds.com, na której można zagrać w Dooma strumieniowanego z jego słuchawek. Trzeba się co prawda ustawić w kolejce, bo projekt jest popularny, ale sam fakt, że można zagrać w Doom “zdalnie” z działających słuchawek, wydaje się absurdalny.

Cyfrowi bezpieczni Misja AI

Komentarze

0
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.

    Nie dodano jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy!

Witaj!

Niedługo wyłaczymy stare logowanie.
Logowanie będzie możliwe tylko przez 1Login.

Połącz konto już teraz.

Zaloguj przez 1Login