Samochody elektryczne

Elektryki dla każdego? Taki plan ma Volkswagen

przeczytasz w 2 min.

Jak długo musimy czekać na tanie elektryki? Volkswagen twierdzi, że już niewiele - od 2025 roku ma wystartować nowa linia produkcyjna przeznaczona dla modeli dostępnych na każdą kieszeń. Jak głęboka w rzeczywistości musi być ta kieszeń?

Volkswagen wreszcie chce sprzedawać tanie elektryki

Najtańsze samochody elektryczne to w Polsce nadal wydatek rzędu minimum 85.000 zł (bez rządowych dopłat) i to za podstawową wersję Dacii Spring, która swoimi osiągami istotnie zmniejsza jej użyteczność jako samochodu w ogóle.

Dużo lepiej wygląda sytuacja wśród droższych elektryków. Modele, które sprawdzą się nie tylko w ruchu miejskim, z zasięgiem kilkuset kilometrów to wydatek minimum 200.000 zł, ale przebicie bariery 300.000 zł nie jest dużym osiągnięciem. Producenci samochodów, jak jeden mąż - postanowili rozpocząć elektryfikację od najdroższych modeli (czego przykładem jest m.in. Tesla).

W końcu jednak nadszedł czas na tanie elektryki, których na rynku będzie przybywać, ale potrzeba do tego czasu. Zdaniem prezesa grupy Volkswagen AG, Herberta Diess-a, pojawienie się samochodów elektrycznych na każdą kieszeń wymaga jeszcze 3 lat pracy.

Zgodnie z zapowiedzią Diess-a, najtańsze elektryki Volkswagena będą produkowane na nowej linii produkcyjnej w Hiszpanii i będą zbliżone do modelu ID.2. Ich nazewnictwo pozostaje tajemnicą, jednak najprawdopodobniej grupa zdecyduje się wprowadzić nową linię, która równolegle z modelami ID będzie w pełni zelektryfikowana.

VW ID.3VW ID.3 wyceniany w Polsce na niespełna 190.000 zł (Źródło: VW)

Ile trzeba będzie zapłacić za taniego elektryka VW?

Efekty pracy Volkswagen AG ujrzymy już w 2025 roku, a ile trzeba będzie zapłacić za najtańsze modele? Z pewnością będą one „znacząco niższe od modeli z linii ID oraz równoważne 12 wypłat”. Oznacza to, że tanie elektryki od VW w 2025 roku będą wycenione na 15.000 do 20.000 euro, co w przeliczeniu na złotówki (1:1) wynosi 70.000 do 93.000 zł.

Czy taka wycena pozwoli Volkswagenowi zdobyć popularność wśród konsumentów poszukujących najtańszych elektryków? Przy tych cenach pomysł może się udać - wiele jednak zależy od parametrów, które nowe Volkswageny (ale też Skody i Cupry) będą oferować. Niemniej, w ciągu kilku lat technologie w samochodach elektrycznych zostaną rozwinięte, w związku z czym realny zasięg na jednym ładowaniu może być dużo bardziej satysfakcjonujący w porównaniu do tego, co obecnie oferuje rynek - a to wszak jeden z najważniejszych czynników wpływający na zakup elektryka.

A Wy jak myślicie? Koncerny niepotrzebnie wykładają pieniądze na rozwój technologii, która odejdzie w zapomnienie, czy elektryki to jedyna słuszna droga rozwoju motoryzacji? Dajcie znać w komentarzach.

Źródło: VW

Komentarze

51
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    pawluto
    6
    Ciekawe jak mam go naładować pod blokiem...
    Już widzę 10 piętrowy blok i z każdego okna leci sobie kabel do auta...
    Tylko że nie każdy ma możliwość zaparkować pod blokiem :)
    Elektryki nie są przyszłością - Przyszłość to pomysł Toyoty - napęd wodorowy.
    • avatar
      Teodor
      3
      Wróżenie z fusów.
      Wydaje mi się, że elektryki odetną biedniejsze grupy społeczne od posiadania własnego samochodu. Bardzo dobrze, tylko kto wtedy zapłaci za utrzymanie dróg?
      • avatar
        nevermind
        2
        Może i elektryki będą tanie i łatwiej dostępne ale żeby takiego naładować będziesz musiał stać w kolejce kilka dni xD
        • avatar
          slawp1224
          1
          Elektryki nie sa ekologiczne bo to że jeżdza na prąd elekteyczny nie znaczy że to jest ekologiczne,czy tak samo np. czajnik kuchenka mikokrofalowa pralka lodowka sa ekologiczne bo sa na prad,no nie
          • avatar
            cyna76
            1
            Kiedy bekną za aferę z dieslami w EU ?
            • avatar
              bizon
              1
              Meleksy.
              Stacji ładowania jak na lekarstwo.
              Utylizacja zużytych baterii po stronie klienta.
              Padające samochody po okresach gwarancyjnych.
              Nawet, jeśli w końcu będzie można przejechać z 800km na jednym cyklu, to ładowanie trwa "wieki".
              Zwykłe nabijanie kabzy a ty płać a później się bujaj, bo koszty naprawy "elektryków" są nieopłacalne.
              Ja podziękuję.
              • avatar
                Much_
                0
                Tanie jak tanie ale najważniejszy jest zasięg realny z 800km
                • avatar
                  CocoJambo
                  0
                  Niech spier….ją z tymi elektrykami. Auto ma być na benzynę, ropę i gaz!!!
                  • avatar
                    Marek1981
                    -1
                    Eh jak spali się podziemny parking to wtedy zakażą elektryków i wrócimy do spalinówek. Ja rozumiem rewolucja musi być ale z głową a nie z dupy. Kolejny nonsens debili jak to miało miejsce z plastikiem jako tworzywo ekologiczne.
                    • avatar
                      MokryN
                      -1
                      Dodam że samochody wytwarzaja jedynie kilka procent całego rocznego CO2. Generalnie elektryki nie mają większego wpływu na pozion CO2 szczególnie jak weźmie się pod uwagę produkcję i utylizację. Marketing, chcą sprzedać samochody.
                      • avatar
                        Wojt_wro
                        0
                        Uwierzę jak zobaczę.
                        • avatar
                          Gnom_Z_Piany2
                          0
                          elektryki zwłaszcza w PL nie mają sensu. kupujesz takiego elektryka, masz panele na dachu, i ...... w ciągu dnia falownik się wyłącza, bo nie ma komu odebrać nadmiaru energii. za to mój elektryk który stoi sobie na stacji ładowania, ładuje się z ....... węgla. A to tak ciężko pociągnąć kable z osiedli do centrów gdzie się pracuje?

                          ach no przecież ..... kasę z handlu limitami CO2 przejedli, i jeszcze długów narobili.
                          • avatar
                            albertkizo
                            0
                            Pożyjemy zobaczymy... Co mi z taniego elektryka jak pewnie zasięg będzie miał mizerny. To ja już wolę moją hybrydową corollę. Zasięg ma duży, a spalanie małe. No i normalnie ją tankuje a nie trzymam godzinami pod ładowarką. Moim zdaniem na elektryki jeszcze nie czas