• benchmark.pl
  • Gry
  • Fallout 3. Gameplay. Grafika, efekty i test 10 kart graficznych. Różnice na konsolach XBOX i PS3
Gry

Fallout 3. Gameplay. Grafika, efekty i test 10 kart graficznych. Różnice na konsolach XBOX i PS3

przeczytasz w 4 min.

Dziesięć lat, dokładnie tyle fani post-nuklearnej rozgrywki czekać musieli na kontynuację jednej z najlepszych gier cRPG jaka kiedykolwiek ujrzała światło dzienne. W przemyśle komputerowym to już właś

Dziesięć lat, dokładnie tyle fani post-nuklearnej rozgrywki czekać musieli na kontynuację jednej z najlepszych gier cRPG jaka kiedykolwiek ujrzała światło dzienne. W przemyśle komputerowym to już właściwie wieczność. Nic dziwnego więc, że wielu graczy nieodwracalnie postawiło na dziecku Interplay Studios krzyżyk, kiedy firma niebłagalnie ogłosiła upadłość.

Niedawno w tunelu zaświeciło jednak malutkie, choć obiecujące światełko nadziei. Bethesda Softworks, firma znana z stworzenia innej wielkiej serii - The Elder Scrolls, zapowiedziała przejęcie projektu i stworzenie zupełnie nowej części Fallout. Jak to jednak zwykle bywa w przypadku takich przemian, wraz z optymizmem przychodzą też ogromne obawy. Fallout w rękach nowego producenta może duchem pozostać wierny swojemu pierwowzorowi, lub zwyczajnie rozczarować fanów. Nie ukrywam, że z tego właśnie powodu, nie mogę się pozbyć ogromnego sceptycyzmu.

Pełny tytuł:
Fallout 3
Gatunek:
cRPG
Ranking PEGI:
18+
Wersja językowa:
oryginalna angielska
polska kinowa (napisy)
pełna polska (napisy i dialogi)
Producent:
Bethesda Softworks
Wydawca:
Bethesda Softworks
Dystrybucja w Polsce:
Cenega Polska
Wymagania sprzętowe:
Windows Vista/XP, procesor 2.4GHz, 1GB pamięci RAM, 6GB wolnej przestrzeni na dysku, karta graficzna co najmniej nVidia GeForce 6800 lub ATI x850

Dzień w którym spadły bomby - Fallout w pigułce

Zanim jednak przejdziemy do samej gry, na początek króciutka historia serii.

Fallout (1997)

Do dziś chyba Fallout cytowany jest jako kamień milowy w historii komputerowych RPG i do dziś pozostaje jedną z niewielu gier osadzonych w tak niesamowitych i klimatycznych realiach. Już samo intro zapiera dech w piersiach, bo informuje nas, że świat się skończył, ściślej mówiąc jakieś osiemdziesiąt lat temu. Stany Zjednoczone, Chiny, Związek Radziecki i wszystkie inne mocarstwa świata, w efekcie kulminacji trwającego od dawna konfliktu o złoża naturalne, zniszczyły siebie nawzajem. Nuklearny holokaust wywołany częściowo z powodu przeludnienia, a częściowo z powodu głodu, błyskawicznie obrócił świat w jedno wielkie napromieniowane pustkowie.

Ludzkość jednak, pomimo nieprzychylnych warunków, przetrwała. Mała część populacji skryła się w specjalnie przygotowanych, podziemnych schronach, gdzie z dala od szkodliwego promieniowania i zagrożeń, czekać miała na lepsze czasy. To właśnie w jednej z takich konstrukcji, przychodzi na świat nasz przyszły bohater. Jego bezpieczne życie staje jednak pod znakiem zapytania, kiedy awarii ulega ważny podzespół w schronie - układ filtrujący wodę. Świadomy, że od tego zależeć może życie wielu ludzi, bohater oferuje swoją pomoc w poszukiwaniach części zamiennych. Co w  konsekwencji oznacza, że jako pierwszy od dziesięcioleci będzie musiał opuścić schron i ruszyć w nieznane. Podjęte przez niego decyzje wpłyną nie tylko na życie wszystkich mieszkańców schronu, ale też na losy całego Wastelandu.

Fallout nie tylko powalał na kolana ciekawie skonstruowana fabułą, dużym wachlarzem zadań pobocznych, oraz nowatorskim systemem kreacji postaci. Ale też szokował specyficznym stylem. Twórcy gry pomysły czerpali przede wszystkim z stylistyki lat 50-tych, magazynów pulpowych, wczesnych komiksów i ogólnie pojętego gatunku science-fiction. Tworząc tym samym osobliwy, retro-futurystyczny świat, pełen czarnego humoru i nawiązań do współczesnej kultury. Zastosowany w grze dość charakterystyczny rzut izometryczny, oraz turowy system walki uczynił z tego tytułu jeden z bardziej nowatorskich RPG tamtych czasów. O czym świadczyć może fakt, że pomimo upływu lat, gracze wciąż do tego tytułu wracają.

Fallout 2 (1998)

Druga część serii, choć graficznie i stylistycznie wydaje się bardzo podobna. To zaskakiwała przede wszystkim jeszcze większym rozmachem i dopracowaniem zwiedzanego przez nas świata. Akcja gry zaczyna się, o dziwo, tym razem nie w schronie, lecz w malutkiej położonej na bezdrożach wiosce Arroyo. To właśnie tutaj spoczął bohater znany z poprzedniej części po wykonaniu swojego zadania - a my wcielamy się w role jego potomka. Przed nami jednak kolejne ważne zadanie. Wioska od dłuższego czasu cierpi na nieurodzaj i w swojej desperacji, starszyzna zleca nam dość nietypowe zadanie.

Odpowiedzią na wszystkie problemy ma być G.E.C.K. (Garden of Eden Creation Kit). Ta mała walizeczka, jak głoszą broszurki, bez problemu może pomóc w przywróceniu równowagi ekosystemu, a znajduje się na wyposażeniu każdego niemal schronu. Problem w tym, że w Arroyo nikt nie wie gdzie znajduje się osławiony schron z którego przybył nasz przodek, a czas gra na niekorzyść wioski. To jednak nie koniec problemów, podczas swoich poszukiwań gracz skrzyżuje drogi z potężną Enklawą, reliktem rządu Stanów Zjednoczonych. A zanim ta historia się skończy, przyjdzie mu jeszcze zadecydować o przyszłości całej powojennej Kalifornii.

Fallout 2 to przede wszystkim nowe pomysły, których z różnych powodów nie udało się umieścić w pierwszej części. Z ciekawszych atrakcji do zbudowania był własny samochód. A gracz, jeśli posiadał odpowiednio wysoką charyzmę, mógł nawiązać współpracę z dużą ilością bohaterów niezależnych (w drużynie mogło się znajdować maksymalnie pięć osób).

Wielu graczy do tej pory uważa, że to właśnie niesamowicie rozbudowany garnitur postaci uczynił z Fallout 2 tak wciągającą grę. W nasze szeregi mógł wstąpić między innymi samotny superkomputer SkyNet, oświecony Supermutant Marcus, czy rozmawiający z duchami swoich przodków Sulik. Czym jednak Fallout 2 najbardziej odróżniał się od konkurencji to fakt, że grę można było kontynuować nawet po wykonaniu głównego zadania i obejrzeniu filmiku końcowego. Co wtedy otwierało wiele dodatkowych możliwości i smaczków do odnalezienia.

Fallout Tactics: Brotherhood of Steel (2001)

Ostatnia i zarazem najbardziej problematyczna część w serii. Tactics nie jest bezpośrednią kontynuacją, lecz grą luźno nawiązującą klimatem i realiami do poprzednich części. Gatunkowo zaś bardziej związaną z serią Jaggied Alliance niż jakimkolwiek cRPG. W Fallout Tactics pokierujemy losami pojedynczego rekruta w tytułowym, paramilitarnym Bractwie Stali. Celem organizacji jest przywrócenie porządku w rejonie powojennego Chicago i z czasem, odnalezienie tajemniczego schronu Zero. Gdzie podobno przebywają najbardziej utalentowani naukowcy i znajduje się najnowocześniejsza technologia. W tym celu Bractwo przydziela nam szereg misji, a do dyspozycji oddaje sześcioosobowy oddział o zróżnicowanych specjalizacjach. Co ciekawe, w naszej drużynie znaleźć się mogą nie tylko ludzie, ale też ghule, supermutanci, roboty i inne stwory Pustkowi.

Pomimo podobnego tytułu, Fallout Tactics jest niestety dość niezgodny fabularnie z poprzednimi częściami i samym uniwersum. Przez co zarówno fani serii jak i oryginalny twórca gier – Interplay. Mimo wszystko, jest to wciąż ciekawa gra taktyczna o lekkim zabarwieniu post-nuklearnym. Próżno jednak spodziewać się tego samego klimatu, humoru czy postaci.