TOP 10 filmów wojennych na Netflix
Filmy / seriale / VOD

TOP 10 filmów wojennych na Netflix

przeczytasz w 6 min.

Jeśli historia ludzkości czegoś nas może nauczyć, to tego, że wojna jest jej nieodłącznym towarzyszem. XX wiek doświadczył nas pod tym względem szczególnie mocno, ale i współczesność pokazuje, że konflikty mogą wybuchnąć w każdej chwili i to całkiem niedaleko nas.

Jest coś w filmach o tematyce wojennej, co jednocześnie pociąga i odpycha. To graniczne doświadczenie, które potrafi wydobyć z człowieka emocje i zachowania, o które nie podejrzewałby najgorszego wroga. Z drugiej też strony jest w stanie zmienić ludzi na tyle, że są w stanie zaryzykować dosłownie wszystko, aby pomóc nieznajomemu w potrzebie. Nie ulega jednak wątpliwości, że w każdym przypadku wojna związana jest z cierpieniem, śmiercią, bólem i zniszczeniem. Co ciekawe często są one tym większe, im większe są słowa i ideały, w ramach których walka jest prowadzona. Święta wojna, to najczęściej piekielne doświadczenie dla biorących w niej udział, szczególnie dla postronnych ofiar. Ale to temat na zupełnie inny artykuł.

W naszym zestawieniu postanowiliśmy zebrać najlepsze filmy wojenne, które aktualnie można obejrzeć na Netflixie. Naszym celem było wybranie takich tytułów, które obejmować będą zarówno klasyczne dramaty wojenne, widowiskowe kino akcji, kameralne filmy o wojnie jak i ponadczasowe klasyki kina. Znalazło się też miejsce na honorowe wyróżnienia tytułów, które w tym momencie są poza biblioteką Netflixa, ale które każdy fan kina albo doskonale zna, albo powinien je jak najszybciej obejrzeć.

Ranking filmów wojennych

Szeregowiec Ryan

Jeden z wielu dowodów na to, że Steven Spielberg jest geniuszem kina. "Szeregowiec Ryan" praktycznie w momencie premiery zaliczony został do najlepszych filmów wojennych w historii i trudno z tym polemizować. Otwierająca obraz sekwencja ilustrująca lądowanie Aliantów w Normandii do wizualne arcydzieło, które wbija w fotel, przytłacza rozmachem i pozwala na własnej skórze poczuć, z czym musieli się mierzyć żołnierze w niej uczestniczący. Po dziś dzień nikt nie zdołał uchwycić tego lepiej (Janusz Kamiński za ten obraz otrzymał Oskara za zdjęcia). Na tym jednak historia dopiero się rozpoczyna. Grany przez Toma Hanksa kapitan otrzymuje nietypową misję odnalezienia Jamesa Ryana, którego trzech braci poległo w walce. Motywowani sukcesem filmu Tom Hanks i Steven Spielberg połączyli siły raz jeszcze, czego efektem jest prawdopodobnie najlepszy serial wojenny, czyli "Kompania braci" - dostępny na HBO.

Na koniec mogę podać mało znany fakt, że "Szeregowiec Ryan" to pierwszy film z nieoficjalnej serii opowiadającej o najdroższych akcjach ratunkowych mających ocalić bohaterów granych przez Matta Damona. Wśród nieoficjalnych kontynuacji tego trendu są m.in. "Interstellar" oraz "Marsjanin".

Na zachodzie bez zmian

Kolejnym wizualnym majstersztykiem jest "Na zachodzie bez zmian". To nowość w ofercie Netflixa, a zarazem niemiecki kandydat do Oscara. Jest to kolejna już ekranizacja literackiego arcydzieła przedstawiającego okrucieństwo i bezsens wojny. Szczególnie jeśli spojrzy się na nią z perspektywy osób, które są na pierwszej linii frontu. Pełnych ideałów młodzieńców, którzy zwabieni efektowną propagandą ochoczo rzucają swoje życia na stos. Szybko przekonują się jednak, że wojna nie ma w sobie nic romantycznego, a to, co głoszą polityczne slogany, ma się nijak do tkwienia w okopach, błocie, w ciągłym napięciu i namacalnej wręcz obecności śmierci. Antywojenny wydźwięk "Na zachodzie bez zmian" sprawił, że powieść była zakazana przez nazistowskie Niemcy, a Goebbels nakazał spalić książki Ericha Marii Remarque’a. Film jest przejmującym doświadczeniem, które w obliczu sytuacji za naszą wschodnią granicą, uderza szczególnie mocno.

Helikopter w ogniu

Kolejnym tytuł zawsze przychodzi mi na myśl jako pierwszy, kiedy ktoś stawia mi pytanie o dobrym film wojenny. Oparty na faktach "Helikopter w ogniu" nie stał się może nieśmiertelnym klasykiem, jak np. "Szeregowiec Ryan", ale moim zdaniem nie ma lepszego tytułu, który pokazałby, jak nieprzewidywalna jest wojna i jak szybko świetnie wydawać by się mogło zaplanowane akcje, idą zupełnie innym torem. Operacja w Somalii była też jednym z wielu dowodów na to, że amerykańskie siły wolności mające szerzyć demokrację i wolność za pomocą żołnierzy, karabinów i helikopterów, niekoniecznie spełniają swoje zadanie. Nie mniej film z całego serca polecam.

Tutaj pora na kolejną ciekawostkę - zdjęcia do filmu zrobił Sławomir Idziak, który otrzymał nominację do Oskara (przegrał z "Drużyną pierścienia"). Wygląda na to, że polscy operatorzy świetnie odnajdują się w tematyce filmów o wojnie.

Karbala

Polacy nie gęsi i swoje filmy wojenne też mają. Nie trzeba przy tym cofać się aż tak daleko w czasie i sięgać po wczesną twórczość Andrzeja Wajdy lub kultowych "Czterech pancernych". Nakręcona w 2015 roku "Karbala" oparta jest na autentycznych wydarzeniach z wojny w Zatoce Perskiej, w której Polska brała udział. W filmie oglądamy relację z czterodniowej walki o ratusz będący siedzibą lokalnych władz. Polskie i bułgarskie jednostki odegrały w tej bitwie kluczową rolę, odpierając przez długi czas zdecydowanie przeważające siły wroga. Sprawnie nakręcone kino, które podbudowuje narodowe ego i pokazuje światu, jak oddanym i lojalnym sojusznikiem jesteśmy. Nie brak tu może klisz i uproszczeń, ale w ogólnym rozrachunku obejrzeć zdecydowanie warto.

Róża

Kolejny tytuł nie jest typowym filmem wojennym, ale moim zdaniem doskonale pokazuje to, jak sama wojna ma destrukcyjny wpływ na wszystkich biorących w nich udział. Nawet osoby, które zdołają przetrwać wojenną zawieruchę i ocalić życie, wychodzą z tego tak poranione, skrzywdzone i na zawsze zmienione, że poddają w wątpliwość sens tego wszystkiego. Akcja "Róży" dzieje się na Mazurach u schyłku drugiej wojny światowej. To region, w którym miesza się wiele nacji - Niemców, Polaków, Rosjan i Mazurów. Koniec wojny oznacza konieczność zaprowadzenia nowych porządków, ustalenie nowej hierarchii, nowej władzy, a tymi, którzy zapłacą za to najwyższą cenę, jak zwykle są ci najbardziej bezbronni. Jak to zwykle bywa w filmach Smarzowskiego, widz musi się tutaj zmierzyć z naprawdę okrutnymi scenami, wstrząsającymi wydarzeniami, ale sprawność i wyczucie reżysera jest tutaj jednak wyższe niż w innych jego tytułach i nie staje się celem samym w sobie.

Lawrence z Arabii

Obiecałem, że w zestawieniu znajdzie się miejsce dla klasyków kina wojennego? Dotrzymuję słowa, bo chyba nikt nie zaprzeczy, że "Lawrence z Arabii" do nich należy. Film oparty jest na prawdziwych wydarzeń (chociaż nie powinno się go traktować jak podręcznika do historii) i przedstawia losy brytyjskiego oficera, który odgrywa kluczową rolę w zjednoczeniu arabskich plemion i ich powstaniu przeciwko Turkom. To monumentalne, epokowe widowisko trwające niemal 4 godziny, które do dziś olśniewa rozmachem realizacji, obsadą aktorską i ponadczasową jakością kina, które musiało obejść się bez komputerowych efektów specjalnych. Regularnie jest wymieniane nie tylko wśród filmów wojennych, ale też wśród najważniejszych filmów wszechczasów. Lektura obowiązkowa.

Oblężenie Jadotville

Jednym z ciekawszych filmów wojennych Netflixa jest właśnie "Oblężenie Jadotville". Opowiada mało znaną historię wojny domowej w Kongu mającej miejsce w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Kongo nie jest zbyt często obecne ani w kinematografii, ani w powszechnej świadomości, dlatego każda okazja, by zajrzeć w ten region świata, jest cenna. Lokalny konflikt, walka sił pokojowych ONZ z lokalnym watażką wspieranym przez najemników, bohaterska obrona kluczowej placówki i polityczne racje, które nie pozwalały oddać należnego honoru walczącym żołnierzom - to wszystko można obejrzeć na ekranie. "Oblężenie Jadotville" to dobry, solidny film, o którym wiele osób zapewne dotąd nie słyszało, więc tym bardziej warto dać mu szansę.

Beast of No Nation

Chociaż obecnie trudno w to uwierzyć, to były czasy, kiedy filmowe premiery na Netflixie należały do rzadkości. Dlatego równoczesna premiera "Beast of no Nation" w salach kinowych oraz na platformie VOD była przełomowym wydarzeniem, które z miejsca dało rozgłos zarówno samemu filmowi, jaki i Netflixowi. Nie to na szczęście jest jedyny powód, aby obejrzeć "Beast of No Nation", gdyż on akurat broni się sam. Opowiada o losach kilkuletniego chłopca żyjącego w afrykańskim kraju ogarniętym wojną domową. Trafia pod skrzydła demonicznego Komendanta (w tej roli Idris Elba), który dowodzi rebeliancką armią. Film klimatem nawiązuje do klasycznych filmów opowiadających o koszmarze wojny, a sam Komendant jest postacią budzącą skojarzenia z pułkownikiem Kurtzem z "Czasu apokalipsy". Można traktować ten tytuł jako film antywojenny, pokazujący okrucieństwo, traumy, przemoc i cierpienie, jakie związane jest z jej przebiegiem. Cierpienie, od którego nie są wolne nawet dzieci.

Najpierw zabili mojego ojca

Film nakręcony przez Angelinę Jolie zabiera nas do Kambodży i odsłania kulisy ludobójstwa, które miało tam miejsce w latach 70-tych XX wieku. Oglądanie realiów rządów reżimu Czerwonych Kmherów z perspektywy kilkuletniej dziewczynki jest wstrząsającym doświadczeniem. Odbieranie ludziom godności, zmuszanie ich do niewolniczej pracy ponad siły w obozach, wcielanie dzieci do bojówek i szkolenie ich na żołnierzy, okrucieństwo władzy i wojska, to obraz, który wciska się pod powieki i nie chce opuścić głowy nawet długo po zakończeniu seansu. Ogromną siłą tego filmu jest odgrywająca główną rolę młodziutka Sreymoch Sareum, której kreacja budzi podziw, zachwyt, a czasami niedowierzanie, tym jak celnie oddaje zagubienie, ból, cierpienie i złość jej bohaterki.

13 godzin: Tajna misja w Bengazi

Na koniec jeszcze jedna propozycja, która tym razem jest nieco lżejsza gatunkowo niż wcześniej wymienione. "13 godzin: Tajna misja w Bengazi" wyreżyserował Michael Bay, co daje pewny obraz tego, czego można się spodziewać po tym tytule. Jest to dynamiczny, pełen akcji film wojenny w amerykańskim stylu. Dzieje się dużo, szybko, jest rozmach, dramaturgia i przede wszystkim wybuchy, czyli znak rozpoznawczy reżysera. Co ciekawe, fabuła filmu oparta jest na prawdziwych wydarzeniach, które miały miejsce w Libii. Dla fanów "Helikoptera w ogniu" pozycja obowiązkowa.

Najlepsze filmy wojenne - honorowe wyróżnienia

Jak zawsze słowo na koniec o filmach, które nie zmieściły się w zestawieniu, a które zdecydowanie warto obejrzeć. Może i w tym momencie nie ma ich Netflix, ale warto ich poszukać lub wrócić do nich, kiedy dołączą do biblioteki platformy. Przede wszystkim dorzuciłbym tutaj "Czas apokalipsy", "Pluton", "Full Metal Jacket" - nieśmiertelne klasyki. Zdecydowanie warto też obejrzeć "Jarhead" opowiadający o kulisach wojny i nieznośnym dla psychiki żołnierzy czekaniu na walkę. Z klasyki przygodowo-wojennej chętnie dorzucę do listy "Tylko dla orłów" i "Działa Navarony". Mam również słabość do "Wzgórza złamanych serc", ale to pewnie przez sentyment dla Clinta Eastwooda. Ten sam reżyser nakręcił też kilka innych wojennych filmów np. "Amerykański snajper" oraz pokazujący dwie strony wojnny amerykańsko-japońskiej dyptyk "Listy z Iwo Jimy" i "Sztandar chwały".

Z kolei wśród filmów, które są aktualnie na Netflix, warto jeszcze wymienić takie tytuły jak: "Mosul", "Zapomniana bitwa", "Sand Castle", "Fotograf z Mauthausen", czy "Chłopiec w pasiastej piżamie".

A co Wy dodalibyście do naszej listy? Czekamy w komentarzach.

Komentarze

4
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    supermarcinski
    -1
    A ja bym dodał jeszcze Szyfry wojny. Też dobra pozycja.
    • avatar
      kubinka
      -2
      Panie dziennikarzyno z bożej łaski ,film o totule "wzgórza złamanych serc" nigdy nie został nakręcony.Skopiowałeś ten artykuł?Czy ty wogóle oglądałeś choć połowę z tych wymienionych filmów?
      • avatar
        Speed55
        0
        Dla mnie Helikopter w ogniu jest najlepszy. Jak masz dobre kino domowe i dźwięk w DTS'ie to można dostać palpitacji serca.