
Niektórzy internauci są przekonani, że inicjatywa Stop Killing Games wytraciła swój impet. Nic bardziej mylnego, ponieważ spływają kolejne głosy poparcia. Co więcej, wreszcie ruszyło się coś w kwestii polskich cen gier na platformie Steam.
W ostatnich tygodniach temat Stop Killing Games jakby nieco ucichł, ale pozory mogą mylić. Jak informuje serwis Gry-Online, Dariusz Standerski – sekretarz stanu w Ministerstwie Cyfryzacji – udzielił poparcia dla inicjatywy. Poruszono jednocześnie temat polskich cen gier na Steamie, które jak doskonale wiemy, należą do niechlubnej światowej czołówki.
Ministerstwo Cyfryzacji popiera Stop Killing Games
Na specjalnie zorganizowanym spotkaniu pojawił wspomniany minister Dariusz Standerski, dziennikarz Szymon Rusnarczyk z TVGry, adwokat Marcin Barczyk z Instytutu Legal Tech przy NRA oraz przedstawiciel Stop Killing Games w Polsce, czyli Krzysztof Gapys. Rozmowy dotyczyły wsparcia społeczności graczy w dążeniu do realizacji postulatów Stop Killing Games – te mają charakter globalny, międzynarodowy.
Drugi kwestia jest bardziej hermetyczna, bowiem dotyczy jedynie polskiego rynku, a konkretnie polskich cen gier na platformie Steam. Otóż należą one do jednych z najwyższych na świecie (za niektóre gry płacimy wręcz najwięcej na świecie). Z czego wynika ten stan rzeczy? Z obecnej sytuacji gospodarczej? Nie.
Słynny przelicznik Valve, który został wprowadzony pod koniec 2022 r., to narzędzie, które pomaga ustalić wydawcom, jak należy wycenić grę na konkretnym rynku. Cały problem polega na tym, że przelicznik ten jest skorelowany z kursem dolara. Polska waluta, pisząc dyplomatycznie, szorowała po dnie pod koniec 2022 r. Za jednego dolara trzeba było zapłacić ok. 5 zł.
Teraz dolar jest znacznie tańszy, lecz przelicznik Valve w dalszym ciągu bazuje na kursie USD/PLN z końca 2022 r., bo ten jest korzystny dla platformy (ale nie dla polskiego gracza).
Co dalej?
Ministerstwo Cyfryzacji wyraziło poparcie dla tych inicjatyw i na tym nie koniec. Jak informuje serwis GryOnline na łamach X, “Wkrótce wraz z organizatorami inicjatywy Stop Killing Games i przy wsparciu Ministerstwa, planujemy skontaktować się również z UOKiK oraz Ministerstwem Kultury w tej sprawie.”
Pozostaje więc uzbroić się w cierpliwość. Europejska Inicjatywa Obywatelska Stop Killing Games wkroczyła w kolejną fazę: Komisja Europejska musi teraz zweryfikować ważność zebranych podpisów, a tych jest ponad 1,4 mln.
Czy biurokratyczne tryby sprawią, że wszyscy zapomną o Stop Killing Games? Wydaje się, że nie. Zwłaszcza, że poparcia udzielił wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego. Wniosek jest następujący: Stop Killing Games to dojrzała inicjatywa obywatelska, a nie narzekania “jakichś tam graczy”.
Źródło: GryOnline
Komentarze
1Co do PE czy ministerstwa - oni mówią o czymś innym, niż jest postulowane. Oni nie mają pojęcia o co chodzi. Pisaliście sami o tym, jak to się rozjeżdża :P